I kiedy dziesięć minut po północy myśli się nad tym, co przez tak zwanych najbliższych, rodzinę, która wspierać powinna, straciło, ryczeć się chce i z życiorysu usunąć.
Ale kiedy pomyśli się o tzw obcych ludziach, którzy są ci bliżsi niźli rodzona matka, to może właśnie takich do rubryczki "rodzina" wpisywać?