ostatnie dwa dni przyniosły ze sobą wiele oziębłości, tak wiele, że mimo iż się to skończyło, na samą myśl o tym robi się zimno.
może to trochę dziwne, że zamiast mówić o tym wprost, piszę to na blogu, po jakimś czasie dochodzi się do wniosku, że to raczej kwestia odwagi, tudzież jej braku.
chciałoby się powiedzieć : Oczekuję trochę zrozumienia, odrobiny ciepła, dotyku, pocałunku. Tak najzwyczajniej w świecie.
ale gdy słowa już mogłyby wyjść z ust, w krtani pojawia się mur nie do przebicia z napisem : Stop. Nie mów. Nie warto.
czemu nie warto, to akurat nie wiem, ale tak podpowiada ten mądrzejszy, ostrożniejszy 'Ja'.
więc nie mówię.
może to i lepiej, byś ze sobą bez przymusu i oczekiwania, że spełniane będą oczekiwania, stawiane zawsze, w każdej niemalże sytuacji.
sprawdza się, kiedy dwoje ludzi dotarło się tak do końca, że pasują do siebie prawie idealnie.
a jeśli nie?
zawsze potrzebne są słowa, tylko pytanie, co robić kiedy się ich nie znajduje, nie pasują do sytuacji lub po prostu nie chcą lub nie mogą wyjść z ust?
dopiero teraz doszło, że użyło się absolutu. 'Najzwyczajniej w świecie.'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz