poniedziałek, 1 października 2012

pożegnanie

wymyślanie nowych rzeczy pozostanie, choć już nie będą  to te same rzeczy...
It's a cold and it's a broken hallelujah świetnie pasuje chociaż nie do końca jest się pewnym czemu
koszmar powraca, jeszcze wyraźniejszy i bardziej bolesny niż przedtem, boli jak cholera, jest się otępiałym, ale się walczy, z każdą sekundą jest coraz zimniej aż do zamarznięcia, ale chowam się w sobie ratując każdą pozostałą we mnie cząsteczkę ciepła...
z lękiem nie poradzę sobie sama. zniknę na parę tygodni i może będzie lepiej, choć i tak będzie bolało. Ale dam radę. Damy sobie radę - ja, moje serce, mój umysł, moje jestestwo, tak marne, kruche i bezwolne jak jesienny liść na wietrze.
'Musimy teraz zadać ci ból jakiego jeszcze nigdy nie znałaś" powoli te słowa do mnie docierają i nabierają sensu. teraz to rozumiem, swoją niedoskonałość, marność wobec wszechświata, każdy ruch głową by nie patrzeć na mnie, każdy brak ładu w każdym teście. Bo przemawia przeze mnie ból tak wielki, że aż nie do opisania. Słysząc kroki w dól schodów moje ciało jeszcze bardziej zamyka się, a mimo to ciepło ucieka jeszcze szybciej.
Zbyt długo byłam szczęśliwa, teraz to wiem. Ale dziękuję Ci za to.
Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam drugą szansę.
Do zobaczenia za miesiąc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz