-nie poszłaś dziś do pracy?
-nie chce mi się, takie mam poczucie, więc nie poszłam...
-czemu ci się nie chce?
-brzydka pogoda, energii bark...
-to jak już cię w pracy nie ma to chodź ze mną na zakupy, potrzebuję kupić buty, nie wiem jakie, może doradzisz.
-nie zmusisz mnie
-skąd ta hardość?
-bo po prostu, tak się czuję...
-gdzie ty jesteś?
-no przecież siedzę naprzeciwko ciebie, czego ty ode mnie chcesz?
-to nie jesteś ty, ty jesteś inna, pełna życia i energii, chęci do działania. Ty się nie migasz od pracy. Gdzie jesteś?
-a gdzie jesteś ty, ta smutna, zdołowana, niezdecydowana, stłamszona?
-to nie byłam ja.
-ona wyglądała jak ty, mówiła jak ty.
-zmieniłam się.
-ja też...
poniedziałek, 27 maja 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
obca rodzina
I kiedy dziesięć minut po północy myśli się nad tym, co przez tak zwanych najbliższych, rodzinę, która wspierać powinna, straciło, ryczeć się chce i z życiorysu usunąć.
Ale kiedy pomyśli się o tzw obcych ludziach, którzy są ci bliżsi niźli rodzona matka, to może właśnie takich do rubryczki "rodzina" wpisywać?
Ale kiedy pomyśli się o tzw obcych ludziach, którzy są ci bliżsi niźli rodzona matka, to może właśnie takich do rubryczki "rodzina" wpisywać?
czwartek, 18 października 2012
nie - myślenie
działanie zagłusza myśli
jest tak, że jak człowiek na przykład pisze coś albo rozwiązuje zadanie z matmy, to nie myśli przez cały czas...
jest tak, że jak człowiek na przykład pisze coś albo rozwiązuje zadanie z matmy, to nie myśli przez cały czas...
środa, 3 października 2012
radość
ograniczona brzemieniem opini publicznej,tak zwanej przyzwoitości oraz powagi, nie mogę wśród szarych, smutnych twarzy miasta tańczyć i śpiewać z radości. realia życia nie pozwalają przy obecnym stylu myślenia ani na odrobinę spontaniczności, zwłaszcza publicznej... smutne
"poczekaj, wszystko się ułoży, jak zależy to się uda, przetrwa się wszystko" powiedziała pewna osoba, inna "jest szansa" a trzecia się nie wypowiedziała bo nie miała okazji.
i choć krew z nosa leci i zawitał do głowy najgorszy z przyjaciół jesiennych, z którym należy się dogadać (tzw jesienny Deprech) to i tak jest dobrze :)
"poczekaj, wszystko się ułoży, jak zależy to się uda, przetrwa się wszystko" powiedziała pewna osoba, inna "jest szansa" a trzecia się nie wypowiedziała bo nie miała okazji.
i choć krew z nosa leci i zawitał do głowy najgorszy z przyjaciół jesiennych, z którym należy się dogadać (tzw jesienny Deprech) to i tak jest dobrze :)
poniedziałek, 1 października 2012
pożegnanie
wymyślanie nowych rzeczy pozostanie, choć już nie będą to te same rzeczy...
It's a cold and it's a broken hallelujah świetnie pasuje chociaż nie do końca jest się pewnym czemu
koszmar powraca, jeszcze wyraźniejszy i bardziej bolesny niż przedtem, boli jak cholera, jest się otępiałym, ale się walczy, z każdą sekundą jest coraz zimniej aż do zamarznięcia, ale chowam się w sobie ratując każdą pozostałą we mnie cząsteczkę ciepła...
z lękiem nie poradzę sobie sama. zniknę na parę tygodni i może będzie lepiej, choć i tak będzie bolało. Ale dam radę. Damy sobie radę - ja, moje serce, mój umysł, moje jestestwo, tak marne, kruche i bezwolne jak jesienny liść na wietrze.
'Musimy teraz zadać ci ból jakiego jeszcze nigdy nie znałaś" powoli te słowa do mnie docierają i nabierają sensu. teraz to rozumiem, swoją niedoskonałość, marność wobec wszechświata, każdy ruch głową by nie patrzeć na mnie, każdy brak ładu w każdym teście. Bo przemawia przeze mnie ból tak wielki, że aż nie do opisania. Słysząc kroki w dól schodów moje ciało jeszcze bardziej zamyka się, a mimo to ciepło ucieka jeszcze szybciej.
Zbyt długo byłam szczęśliwa, teraz to wiem. Ale dziękuję Ci za to.
Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam drugą szansę.
Do zobaczenia za miesiąc.
It's a cold and it's a broken hallelujah świetnie pasuje chociaż nie do końca jest się pewnym czemu
koszmar powraca, jeszcze wyraźniejszy i bardziej bolesny niż przedtem, boli jak cholera, jest się otępiałym, ale się walczy, z każdą sekundą jest coraz zimniej aż do zamarznięcia, ale chowam się w sobie ratując każdą pozostałą we mnie cząsteczkę ciepła...
z lękiem nie poradzę sobie sama. zniknę na parę tygodni i może będzie lepiej, choć i tak będzie bolało. Ale dam radę. Damy sobie radę - ja, moje serce, mój umysł, moje jestestwo, tak marne, kruche i bezwolne jak jesienny liść na wietrze.
'Musimy teraz zadać ci ból jakiego jeszcze nigdy nie znałaś" powoli te słowa do mnie docierają i nabierają sensu. teraz to rozumiem, swoją niedoskonałość, marność wobec wszechświata, każdy ruch głową by nie patrzeć na mnie, każdy brak ładu w każdym teście. Bo przemawia przeze mnie ból tak wielki, że aż nie do opisania. Słysząc kroki w dól schodów moje ciało jeszcze bardziej zamyka się, a mimo to ciepło ucieka jeszcze szybciej.
Zbyt długo byłam szczęśliwa, teraz to wiem. Ale dziękuję Ci za to.
Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam drugą szansę.
Do zobaczenia za miesiąc.
czwartek, 23 sierpnia 2012
Moc
Fale na morzu unoszą się i opadają, cząsteczki wody unoszą się w górę i dół...
Morze to pierwotna siła rządząca się własnymi prawami, bez zewnętrznych reguł narzuconych przez ludzi...
Matka Natura może nauczyć nas wiele pożytecznego, powybijać z głowy bzdury, nauczyć szacunku do swojej zmienności, nieposkromionej siły i pozytywnej energii...
Morze to pierwotna siła rządząca się własnymi prawami, bez zewnętrznych reguł narzuconych przez ludzi...
Matka Natura może nauczyć nas wiele pożytecznego, powybijać z głowy bzdury, nauczyć szacunku do swojej zmienności, nieposkromionej siły i pozytywnej energii...
czwartek, 16 sierpnia 2012
Koszmarnie szczery
zanurzając się o odmętach niebytu, znów zaczynając kolejną pielgrzymkę w nieznane, aczkolwiek znajome czasem strony, pojawia się myśl, wspomnienie, słowo...
z powrotem przeżywając ten sam ból fizyczny, inny jednak - jakby ktoś zimną wodą precyzyjnie mrożąc wręcz te same miejsca, co kiedyś, sprawiając ból większy za każdym razem, z każdym dniem... znienawidzone ręce robią to to samo co przed dniami, tygodniami, miesiącami, dręcząc zgorączkowane, przerażone i niczego nieświadome jestestwo...
kiedy odurzone myśli wywołały obraz z podświadomości zaczęła się agonia, jakby do dziś trwało to, co wtedy...każde dotknięcia głową poduszki przypomina o tym, co się zdażyło, i chociaż chce się o tym powiedzieć tej jednej osobie, to się nie da, słowa stają kością w gardle, ze strachu... wiedza niepotrzebna, aby przeżyć, wyzdrowieć - przeciwnie, nie dająca wewnętrznego spokoju...
zwierzyło się komuś, jednak cała prawda nie została powiedziana. Z troski o kogoś.
lecz ból jest, nie da się go zmiażdżyć do końca, aby nie został z niego ani jeden ślad. Z tym bólem będę się mierzyć do końca życia w nadziei, że z każdym dniem będzie coraz mniejszy...
z powrotem przeżywając ten sam ból fizyczny, inny jednak - jakby ktoś zimną wodą precyzyjnie mrożąc wręcz te same miejsca, co kiedyś, sprawiając ból większy za każdym razem, z każdym dniem... znienawidzone ręce robią to to samo co przed dniami, tygodniami, miesiącami, dręcząc zgorączkowane, przerażone i niczego nieświadome jestestwo...
kiedy odurzone myśli wywołały obraz z podświadomości zaczęła się agonia, jakby do dziś trwało to, co wtedy...każde dotknięcia głową poduszki przypomina o tym, co się zdażyło, i chociaż chce się o tym powiedzieć tej jednej osobie, to się nie da, słowa stają kością w gardle, ze strachu... wiedza niepotrzebna, aby przeżyć, wyzdrowieć - przeciwnie, nie dająca wewnętrznego spokoju...
zwierzyło się komuś, jednak cała prawda nie została powiedziana. Z troski o kogoś.
lecz ból jest, nie da się go zmiażdżyć do końca, aby nie został z niego ani jeden ślad. Z tym bólem będę się mierzyć do końca życia w nadziei, że z każdym dniem będzie coraz mniejszy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)