wtorek, 3 kwietnia 2012

sen


-Skąd wiesz, kiedy już śpisz?
 -Co masz na myśli?
 -Czy masz świadomość momentu, w którym się ~wyłączasz~?
 -U mnie to chyba taki moment, kiedy wszystkie dźwięki i bodźce nie trafiają do mnie tylko obok mnie…

niedziela, 1 kwietnia 2012

Muzyczna medytacja


 -Powoli ruszam głową w lewą stronę, potem w drugą i tak w kółko.
 -Jak myśl się pojawia?
 -Medytacja z muzyką.
 -?
 -Całkiem niedawno ktoś zaproponował, że udostępni mi muzykę do medytacji.
 -Myślałam, że medytuje się w ciszy.
 -W moim przypadku muszę zagłuszyć niektóre głosy, a najlepiej udaje się mi je ignorować przy muzyce.
 -Teraz też ignorujesz?
 -Oczywiście.
 -A czego słuchasz?
 -~Ani erdof otcha~ Shiri Maimon
 -A wiesz chociaż, o czy jest ta piosenka?
 -A po co? Tak jest fajniej, można sobie słuchać i nie wiedzieć, nie przypisywać do jakichś sytuacji, nie interpretować… O wiele prościej.
 -No nie wiem, ja lubię wiedzieć, o czym jest dana piosenka…
 -Jest jeszcze jedna piosenka tej wykonawczyni, jej tytuł brzmi ~Hasheket Shenishar~.
 -Tej piosenki przekład znasz?
 -~Chwile, które przeminęły~. W angielskim przekładzie tytuł brzmi ~Time to say goodbye~
 -Ale przy takich piosenkach raczej nie da się medytować…
 -Masz rację, niosą za sobą zbyt duży ładunek emocjonalny, zwłaszcza w słowach. Potrzebna jest mi muzyka bez słów…
 -…
 -…
 -Jak myślisz, skąd się bierze ten stan?
 -Mam dziwne wrażenie, że to po korzonkach..  Wszyscy mi mówią, że jakaś zamulona chodzę, sama z resztą tego kontaktu ze światem zewnętrznym nie czuję, najchętniej to cały czas siedziałabym tylko przed tym laptopem i opisywała myśli których jest więcej…
 -Albo które bardziej zauważasz…
 -Albo.

niewiadomoco... ;)


-Idąc sobie spacerkiem w pewno miejsce w celu nawdychania się świeżego powietrza, którego tak bardzo brakuje mi w czterech ścianach mieszkania, kontemplując naturę, którą widzę na co dzień, gdy tylko wyjdę z domu, spostrzegłam, jak wiele detali uchodzi mojej uwadze.
 -A co zauważyłaś dzisiaj?
 -Zieleń traw, brąz gałęzi, błękit wód… natura jest piękna, zwłaszcza wiosną. Udało mi się nawet zauważyć sarenki, a także to, że pszczoły już latają…
 -Masz pasiekę?
 -Pasieka jest kawałek drogi od mojego domu.
 -Jaki masz stosunek do swojego miejsca zamieszkania?
 -Mieszany, z jednej strony mieszkanie z rodzicami na łonie natury ma swoje zalety, ale do szkoły daleko, do znajomych, przyjaciela…
 -Przyjaciela?
 -W sumie jest on kimś więcej, jest powiernikiem sekretów, kochankiem, przyjacielem, doświadczonym w różnych sprawach mężczyzną… Chcę uniknąć mówienia ~mój mężczyzna~, bo nie mogę mieć go na własność…
 -A chciałabyś?
 -Jeżeli byłoby to równoznaczne z ograniczeniem jego osobistej wolności słowa, czynu i wyboru to nie.
 -?
 -Kwestia tego, że pokochałam człowieka wolnego, nieskrępowanego i nie chciałabym, żeby stał się marionetką w moich dłoniach… Nie chciałabym też, żeby zawsze robił to co chcę, jeżeli kłóci się to z jego przekonaniami i zasadami…
 -Możesz mi powiedzieć, jaki on jest?
 -A po co ci to?
 -Chciałabym móc wyrobić sobie o nim jakieś zdanie.
 -Nie jest według mnie słuszne wyrabianie sobie o kimś zdanie na podstawie cudzych opowieści.
 -Czemu?
 -Gdyż przepełnione są one emocjami i uczuciami, które opowiadający odczuwa z związku z osobą, o której opowiada. Mówiąc o kimś przekazujemy drugiej osobie część własnych przekonań, osądów lub też uprzedzeń. Mówiąc o jakiejś tam Ance ~ona jest strasznie wredna~ uprzedzam cię do niej, chociaż jak ją poznasz, może być ona bardzo miłą osobą. I na odwrót...

Primaaprilisowy poranek... ;/


 -Brutalnie wyrwana z przyjemnych doświadczeń sennych wkurzam się na wszystko, co się da. Jestem tak zirytowana, że sięgnę po ostateczne rozwiązanie antystresowe.
 -O jakiej metodzie mówisz?
 -Mam na myśli medytację, siadam po turecku, krzyżuję ręce w łokciach, kładę je luźno tak, aby wierch dłoni dotykał kolana i zagłębiam się w siebie…
 -Czyim telefonem zostałaś wyrwana ze snu?
 -Zadzwonił do mnie były i się pyta, czy cnotkę dla niego trzymam… ;/
 -Bezczelny… Jak zareagowałaś?
 -Rozłączyłam się.
 -I tylko tyle? Na jego miejscu zadzwoniłabym jeszcze raz…
 -Zadzwonił.
 -I co?
 -Usłyszał dobitne ~SPIER****J~
 -Mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał…
 -Nadzieja matką głupich… Moja matula słyszała… jeżeli o 8 rano dzwoni telefon na pełnej głośności… poza tym 5 minut wcześniej dzwonił jej budzik… ;-/
 -I co ona na to?
 -~Wyłącz telefon~…
 -…
 -…
 -Pisałaś, że zostałaś wyrwana z przyjemnych doświadczeń sennych…
 -Owszem.
 -Skąd się one wzięły?
 -Z pewnego korzenia?...
 -Jakiego?
 -Wygoogluj sobie hasełko ~African dream root~
 -To później. Jak wrażenia?
 -Nie do opisania… różnorodność barw, kształtów, również słów.
 -Ciekawe.
 -Mnie zaś intryguje to, czy ów korzonek stymuluje pracę tej części mózgu odpowiadającej za świadomość, czy też za wyobraźnię…
 -Kwestia na rozkminę…

Problemy cz. 4


 -To jak z tym wrzodem?
 -Chodzi o to, że nagle ni  stąd, ni z owąd znajduje się pan A i zaprasza naszą kobietkę do znajomych na pewnym portalu społecznościowym.
 -To chyba nic złego?
 -Ona też tak myślała, dopóki dwa dni później nie weszła na ten portal.
 -Co tam zastała?
 -Każde zdjęcie, każdy post skomentowany. Co do jednego.
 -O masakra.
 -Najgorsze są dwa szczegóły: 1) Komentarze były w stylu ~~Moja kruszynka~, ~chciałbym na żywo~, ~piękna jesteś~, ~moje kochanie~…
 -Nie wierzę…
 -Druga sprawa, że pan D mógł to przeczytać…
 -Oby nie, ona tego by nie zniosła. Huj tam z nią, on dopiero co odzyskał wiarę w piękno świata i miłości, on tego nie przeżyje…
 -co ona zrobiła z tym fantem?
 -Pozbawiła pana A wszelkich złudzeń nie mówiąc mu, że jest w związku, usunęła jago wszystkie komentarze.
 -Ale przez jakiś czas było to na jej profilu…
 -Nie uważasz, że postąpiłaś nie fair?
 -Jeżeli pan A nie zrozumiał łagodnych słów, to trzeba było nim wstrząsnąć…

Problemy cz. 3


-Pan numer 4 to zwykły palacz, z nieciekawego towarzystwa, typ spod ciemnej gwiazdy, podobnie jak trzech poprzednich. 7 lat różnicy.
 -Ona ma chyba jakąś skłonność do starszych…
 -Chyba tak…
 -A pan numer 5?
 -Może nazwijmy ich literkami. Pan numer 1 to pan A, numer 3 to B, numer 4 to C a numer 5 to D.
 -Pominęłaś pana numer 2…
 -Nie będzie nam już w tej historii potrzebny, bo to był tylko jeden epizod.
 -A więc kontynuując pan D…
 -To tajemniczy nieznajomy z zajęć pozaszkolnych, starszy o 11 lat, przystojny, pociągający, z tym czymś.
 -I co było dalej?
 -Od października do Sylwestra pociągał ją pan D, lecz nie mogła zerwać znajomości z panem C.
 -Czemu?
 -Nękał ją, nie dawał jej spokoju.
 -To jak się go pozbyła?
 -Na sylwestra chłopak kuzynki definitywnie zakończył ich znajomość. Także między ją i panem B.
 -Cieszyła się?
 -I to bardzo…
 -A pan D?
 -Po sylwestrze zaprosił ją do siebie. Malowali ściany, a za trzecim razem nawet palili marihuanę… J
 -A jego rodzina?
 -Mieszka tylko z mamą, która poznała mnie po którymś dopiero spotkaniu…
 -A reszta?
 -Ojciec ma drugą żonę, więcej nie wiem, Jest jeszcze starsza siostra Basia, szczęśliwa żona pana Tadeusza i matka Michasia i Kingi.  
 -A wracając…
 -31 stycznia 2012 roku to data którą zapamięta ona do końca swojego życia.
 -Chciała tego?
 -Marzyła o tym. Tym bardziej wydawało się jej to nierealne, bo byli oni po trawce.
 -Jakoś to później interpretowała?
 -On, czyli pan D pożyczył jej wydruk książki o roślinach halucynogennych, gdzie o marihuanie było napisane, że czasem wywołuje przywidzenia o kontekście seksualnym, choć tego nie udowodniono…
 -Ciekawie…
 -Później były ferie zimowe… spędziła ona u niego kilka nocy, swojej mamie powiadając bajki o koleżance. Jednak jej przyjaciółka, a później jej siostra, znały prawdę.
 -A po feriach?
 -A po feriach zaczęły się wagary.
 -???
 -Lewe zwolnienie lekarskie na tydzień i jeszcze inne pojedyncze dni suma summarum dały 62 godziny nieobecności w miesiącu, w którym były jeszcze ferie…
 -No to brawa dla rekordzistki!!!
 -Niewątpliwie.
 -Jak się skończyły wagary?
 -Jej wychowawca zadzwonił do jej mamy, a ona intuicyjnie wiedziała, gdzie jej szukać.
 -Raczej nie było fajnie.
 -Nie będę wdawać się w szczegóły, ale to była raczej rzeź…
 -Ale między nimi jest już dobrze?
 -Naturalnie.