-To jak z tym
wrzodem?
-Chodzi o to, że
nagle ni stąd, ni z owąd znajduje się
pan A i zaprasza naszą kobietkę do znajomych na pewnym portalu
społecznościowym.
-To chyba nic złego?
-Ona też tak myślała,
dopóki dwa dni później nie weszła na ten portal.
-Co tam zastała?
-Każde zdjęcie, każdy
post skomentowany. Co do jednego.
-O masakra.
-Najgorsze są dwa
szczegóły: 1) Komentarze były w stylu ~~Moja kruszynka~, ~chciałbym na żywo~,
~piękna jesteś~, ~moje kochanie~…
-Nie wierzę…
-Druga sprawa, że pan
D mógł to przeczytać…
-Oby nie, ona tego by
nie zniosła. Huj tam z nią, on dopiero co odzyskał wiarę w piękno świata i
miłości, on tego nie przeżyje…
-co ona zrobiła z tym
fantem?
-Pozbawiła pana A
wszelkich złudzeń nie mówiąc mu, że jest w związku, usunęła jago wszystkie
komentarze.
-Ale przez jakiś czas
było to na jej profilu…
-Nie uważasz, że
postąpiłaś nie fair?
-Jeżeli pan A nie
zrozumiał łagodnych słów, to trzeba było nim wstrząsnąć…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz