niedziela, 1 kwietnia 2012

Primaaprilisowy poranek... ;/


 -Brutalnie wyrwana z przyjemnych doświadczeń sennych wkurzam się na wszystko, co się da. Jestem tak zirytowana, że sięgnę po ostateczne rozwiązanie antystresowe.
 -O jakiej metodzie mówisz?
 -Mam na myśli medytację, siadam po turecku, krzyżuję ręce w łokciach, kładę je luźno tak, aby wierch dłoni dotykał kolana i zagłębiam się w siebie…
 -Czyim telefonem zostałaś wyrwana ze snu?
 -Zadzwonił do mnie były i się pyta, czy cnotkę dla niego trzymam… ;/
 -Bezczelny… Jak zareagowałaś?
 -Rozłączyłam się.
 -I tylko tyle? Na jego miejscu zadzwoniłabym jeszcze raz…
 -Zadzwonił.
 -I co?
 -Usłyszał dobitne ~SPIER****J~
 -Mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał…
 -Nadzieja matką głupich… Moja matula słyszała… jeżeli o 8 rano dzwoni telefon na pełnej głośności… poza tym 5 minut wcześniej dzwonił jej budzik… ;-/
 -I co ona na to?
 -~Wyłącz telefon~…
 -…
 -…
 -Pisałaś, że zostałaś wyrwana z przyjemnych doświadczeń sennych…
 -Owszem.
 -Skąd się one wzięły?
 -Z pewnego korzenia?...
 -Jakiego?
 -Wygoogluj sobie hasełko ~African dream root~
 -To później. Jak wrażenia?
 -Nie do opisania… różnorodność barw, kształtów, również słów.
 -Ciekawe.
 -Mnie zaś intryguje to, czy ów korzonek stymuluje pracę tej części mózgu odpowiadającej za świadomość, czy też za wyobraźnię…
 -Kwestia na rozkminę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz