środa, 11 lipca 2012

RACHUNEK

otrzymało się od życia wiele wspaniałych chwil, tudzież się je pożyczyło. każda jedna rzecz bądź cokolwiek innego kosztuje...
życie wystawia rachunki każdemu, więc i ja muszę uregulować swój.
co mnie kosztuje to wszystko?
ponad pół roku euforii, sześć miesięcy radości, dwadzieścia sześć tygodni szczęścia, sto osiemdziesiąt dwa dni rozkoszy.
gdy roślina traci opiekuna, który ją podlewał, a stoi w domu, to wysycha, obumiera, każda kolejna jej komórka traci życie, jedna po drugiej, coraz wolniej i wolniej, aż do ostatniej, a potem... nie ma już nic...
myśl jest, jest też akceptacja.
pomysłów wiele, żaden dostatecznie dobry, by zrealizować, mimo, że wraz z akceptacją doszło, że główna idea jest absurdalna i nieetyczna, jak pomysł aborcji czy kary śmierci...
bo w sumie centrum jest takie samo...
dziś realizacja nie sprawia żadnych prawie problemów, oprócz jednego: odwagi.
przyszła myśl o śmiertelnej chorobie, na którą chorowanie jest prawdopodobne, i doszło się do wniosku, że chyba tak najlepiej odwdzięczę się losowi za to, co bezpowrotnie straciłam...

niedziela, 8 lipca 2012

tęsknota wpół do pirewszej w nocy

i chociaż jest ochota upicia się do nieprzytomności, a nawet taka opcja, bo w zamrażalniku mrozi się luksusowa, to jednak się nie korzysta.
nie wiadomo czemu, ale nie.
ktoś kiedyś powiedział: jak on nie może, to radź se sama.
a jak On sobie nie radzi?
prawdopodobnie to chęć niewiadomoczego, może próba utrzymania, a może desperacka próba szczerości...jest godzina 00:35. nie marzę o niczym innym, jak o ściśnięciu mojej dłoni przez Niego. o nic więcej nie śmiem błagać...

Whatsoevermore...

-błędy niszczą ludzi...
-skąd to przekonanie?
-a po prostu stąd, że popełniając błąd niszczy się siebie.
-rozwiń.
-popełniasz błąd, który ktoś widzi, i to widać. nie wypomina się go, ale wiadomo, że coś jest nie halo. zastanawiasz się, gdzie postawiony był fałszywy krok... i nie wpadasz na żadne rozwiązanie.
-a jeśli nie było błędu? jeśli druga osoba ma problem, z którym nie daje sobie sama rady?
-więc czemu tego nie mówi?
-może zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy ktoś inny zaczyna się przejmować i chce jej tego oszczędzić...
-w każdym razie chodzi raczej o obwinianie siebie za coś, czego byś może się nie zrobiło.
-spróbuj więc odprężyć się, poczekaj aż wróci i go zapytaj o to.
-a jeśli nie powie?
-będziesz musiała radzić sobie z tym problemem, dopóki nie zapomnisz, albo problem się nie rozwiąże, tudzież zniknie....

sobota, 7 lipca 2012

wstyd

siedząc w towarzystwie przemiłych ludzi, aczkolwiek bez Niego, zastanawiam się, jak porozmawiać z Nim o mnie...
prawdopodobnie na samym początku rozmowy odwaga opuści myśli i skończy się temat zanim się zacznie.
jak powiedzieć, że chce się usłyszeć "Kocham Cię", ale nie urazić uczuć?
za każdym razem reakcja jest prawie że żadna, ale jednak jest.
usłyszeć miłe słowo chciałoby się jak najczęściej...
statystycznie rzecz biorąc (jak na umysł ścisły, aczkolwiek nieco romantyczny przystało) usłyszałam to raz na cztery miesiące..............    

środa, 4 lipca 2012

pożegnanie, które pożegnaniem nie jest...

5 i pół miesiąca wyjęte z życiorysu. Zmarnowane, możnaby rzec. Na własne życzenie i dla świętego spokoju z matką.
Po co?
Możnaby odnieść wrażenie, iż samego się krzywdzi robiąc coś pod dyktando innych bez zgody z samym sobą. Każdy problem nakłada się na inny nawarstwiają gorzki tort problemów, aa na koniec nakłada się na to wisienkę gorzkiego żalu i nieporozumień.
Prawie pół roku użerania się ze sobą, dobijanie się nawzajem, niezrozumienie, żal i ból zadawany sobie wzajemnie, tak to wygląda z perspektywy osoby postronnej, zamroczonej, a niby jednak obeznanej.
Co można dodać więcej?
Podziękowania za każdego drinka,  cytrynówką, za opadłą do podłogi szczękę na koniec roku, za terapie na smutki moje i twoje,,,
Dziękuję Ci, Pawle i Konstancjo, za każdą chwilę, którą mogłam spędzić w Waszym towarzystwie, Oby było ich więcej.

poniedziałek, 2 lipca 2012

przepraszam

ostatnio zrozumiało się, że jest się osobą nieco apodyktyczną.
zwróciło się też uwagę na to, że zmuszenie drugiej osoby do czegoś, nie daje takiej samej satysfakcji z działania.
Bitwa wygrana, ale wojnę powoli się przegrywa, jak powiedział mężczyzna z plaży, trzeba nauczyć się osiągać kompromis, dotarło.
zatrzymywanie lub popędzanie kogokolwiek na siłę nie daje zamierzonych efektów, wyklucza się szantaż, zarówno emocjonalny lub psychiczny, bo prowadzi on jedynie do niezgody i osłabienia więzi międzyludzkich.w sumie dodawać się więcej nie chce ze względu na palący wstyd i brak odwagi , choć jest nadzieja, że kiedyś się ją znajdzie, by stanąć przed Tobą i powiedzieć 'przepraszam Cię'...