czwartek, 29 marca 2012

czas wolny


 -A wracając do tego miłego popołudnia…
 -?...
 -Sama w domu miałam dużo czasu.
 -Na co?
 -Na różne rzeczy.
 -Na przykład?
 -Na dopracowywanie mojej koordynacji ruchowej.
 -Co masz na myśli?
 -Mam na myśli to, że ostatnio dokuczają mi cały czas bóle mięśni ramion.
 -Zapewne nie tylko tobie.
 -Ciężka torba szkolna, zgarbienie przed komputerem, niewygodna pozycja przed telewizorem, zły sen…
 -I co z tym bólem?
 -Poruszałam ramionami kilka razy i przeszło, ale podejrzewam, że jutro będzie tak samo…

wolność myśli, czyli o zmianie tematu


 -Spędziłam bardzo fajne popołudnie sama w domu.
 -Ironia?
 -Skądże. Niektóre osoby powinny sobie uzmysłowić, że niekiedy najlepszym towarzystwem jesteś ty sam i można się z samym sobą bardzo dobrze bawić.
 -Myślisz, że do kogoś to dotrze?
 -Na pewno nie do wszystkich. W dzisiejszych czasach ludzie są tak zabiegani, że nawet w drodze do pracy czy szkoły nie zauważają koloru wody lub choćby tego, że na drzewie, które zawsze mijają, jakieś ptaszki uwiły gniazdko, w którym siedzą teraz trzy pisklaki…
 -Zauważyłem, że masz skłonność do schodzenia z tematu.
 -Ja nazwałabym to raczej pozwalaniem myślom swobodnie krążyć, zamiast się ich kurczowo czepiać.
 -Co masz na myśli?
 -Mogę ci wyjaśnić w prosty sposób.
 -Słucham.
 -Złap się za ręce.
 -Z kim?
 -Z samym sobą, jak już jesteśmy w tym temacie.
 -I co dalej?
 -Jedną ręką, przykładowo lewą, mocno złap się drugiej, jakby to był jedyny sposób, żeby przetrwać. To jesteś ty.
 -A prawa dłoń?
 -Prawa dłoń to twoja myśl. Jest luźna.
 -I co dalej?
 -Trzymasz mocno?
 -Ręka mnie rozbolała.
 -Która?
 -W sumie to obie.
 -A teraz wyobraź sobie, że jest jeszcze jedna myśl, znacznie ciekawsza i interesująca, moja dłoń, która chce być złapana przez twoją lewą rękę. Złapiesz ją?
 -Nie, przecież mam zajętą rękę…
 -Rozumiesz teraz moje podejście?
 -Może przetłumaczę to na moje rozumowanie, a ty mi powiesz, czy dobrze interpretuje to, co mi przekazałeś, dobrze?
 -Dobrze.
 -Pozwalać myślom swobodnie biec to tak jakby nie brać pierwszej lepszej rzeczy, na przykład mając półkę z kanapkami nie brać pierwszej, za którą nie przepadamy, tylko znaleźć taką, co smakuje najbardziej…
 -Można to ująć w ten sposób.

mur


 -Jak myślisz, dogadujemy się?
 -No nie wiem… Jak siedzimy półtora metra od siebie to widzę między nami mur.
 -Jak on wygląda?
 -Jest długi i solidny.
 -Wyobraź sobie więc młot, którym rozbijasz ten mur.
 -Cegły są czerwone. Trzy rzędy cegieł… jeden za drugim puszczają
 -Co jest po drugiej stronie muru?
 -Widzę leśną polanę. Jeziorko… sarenki podchodzą do mnie i liżą mnie po dłoniach…
 -Ładnie tam?
 -Tak. Spokojnie, łagodnie, bezpiecznie.
 -Wejdź głębiej w las. Co teraz widzisz?
 -Na jednym z konarów siedzi puma i pyta się wróbli, jakie rośliny można jeść…
 -Co odpowiadają wróble?
 -Żeby puma nie jadła tataraku… J
 -Co jeszcze widzisz?
 -Dwa zające… za krzakiem się bzykają… J
 -Coś jeszcze ciekawego widać?
 -Daniele radzą wilkowi, żeby nie jadł tataraku.
 -Mówią dlaczego?
 -Hmm… jeden z danieli mówi, że jest halucynogenny… swoją drogą, warto sprawdzić…
 -A widzisz jakiegoś człowieka?
 -Nie, chociaż…
 -Chociaż co?
 -Jakiś… cień.
 -Możesz za nim pójść?
 -Mogę…
 -To idź za nim, i powiedz, dokąd cię zaprowadził.
 -To jest taka jakby bardziej mroczna część lasu, bardziej… dzika, niebezpieczna… Cień się zatrzymał.
 -Jak wygląda to miejsce, w którym teraz jesteś?
 -Stoję w jedynym miejscu, w którym nie rośnie drzewo. Taka jakby makropolanka… Widzę też dwie płyty nagrobne, ale nie ma na nich żadnych znaków, symboli ani liczb… Słychać tylko pohukiwanie sów i wycie wilków.
 -Zapytaj się o coś cienia.
 -O co ?
 -O cokolwiek.
 -Na przykład?
 -Kim jest?
 -Nie powiedział…  
 -Zauważyłaś jakąś zmianę w otoczeniu?
 -Pojawiło się ciało. Martwe. Rana postrzałowa prosto w serce, mnóstwo krwi.
 -Znasz tę osobę?
 -Tak, ale nie chcę mówić  kto to jest…
 -Zapytaj się sowy, co to wszystko ma znaczyć…
 -Sowa mówi, ze muszę nauczyć się zadawać pytania albo zdemaskować cienia…
 -Spróbuj stamtąd wyjść.
 -Nie mogę, Cień trzyma mnie za ramię i nie chce puścić.
 -Spróbuj w takim razie rozpalić ogień.
 -Ogień jest przeźroczysty, zimny.
 -Spróbuj do niego wejść.
 -Nie mogę.
 -Jak teraz wygląda otoczenie?
 -Wygląda ono jak nieprzenikniona ciemność…
 -Czy możesz zrobić coś zaskakującego?
 -Czyli co?
 -Wymyśl coś…
 -Zdjęłam Cieniowi pelerynę i wrzuciłam ją do ognia. Wypadło z niej jabłko i pomarańcza. Czarność się rozpłynęła, las stał się bezpieczny, a Cień przyjazny.

 -To jak z tym murem?

problem pracy i odpowiedniej motywacji


 -Nie uważasz, że robienie rzeczy których się nie lubi, nie daje praktycznie żadnych efektów?
 -Co masz na myśl?
 -Wyobraź sobie sytuację, w której pewna osoba musi… dajmy na to porąbać drewno. Ma ochotę to zrobić, więc bez narzekania idzie przykładowo za dom i wykonuje zwoje zadanie.
 -Jeśli to lubi, to pewnie szybko jej pójdzie…
 -Też tak myślę… A teraz wykreuj sobie w myślach podobną postać, z tą różnicą, że wcale nie ma ochoty zająć się jakąkolwiek pracą, a już na pewno nie rąbaniem drewna. Prawdopodobnie będzie narzekać, ociągać, zrobi to mniej efektywnie niż pierwszy człowiek.
 -Nie dość, że tracimy na efektywności, to jeszcze na czasie…
 -Ale co zrobić, by zachęcić taką osobę? Pieniędzmi?
 -Nie  każdego stać na takie motywowanie bliskich tudzież podwładnych, jednak nie zaprzeczę, iż jest to motywacja skuteczna w większości przypadków.
 -Jaką większość?
 -Przykładowo na uczniów, którzy niechętnie chodzą do szkoły… J
-Moim zdaniem działa na wszystkich, większość ludzi to materialiści przynajmniej w jakiejś części.
 -Nie należy jednak zapominać o umiarze i tak zwanym ~Złotym środku~
 -Czemu?
 -Na przykład uczniowie, których się wspomniało chwilę temu. Trzeba zadać sobie pytanie, czemu nie chcą oni tam chodzić i zastosować półśrodki, zamiast od razu każdy problem rozwiązywać pieniędzmi, bo zaraz takiemu nastolatkowi zacznie się wydawać, że za każdym razem jak nie będzie chciał czegoś zrobić to dostanie kasę na zachętę. Albo będzie wykorzystywał każdą okazję do otrzymania łatwych pieniędzy…
-A co z bogaczem?
 -A do czego mięlibyśmy nakłaniać milionera, który ma wszystko?
 -Przykładowo do tego, żeby częścią swojego bogactwa podzielił się z tymi, którzy nie mając nic. Pieniędzmi go nie przekonamy…
 -Ciekawa kwestia... może pokazać mu ten drugi świat i uświadomić mu w ten sposób, że między bogatymi a biednymi  jest przepaść, nad którą, dla dobra ogółu, powinien zawisnąć jakiś most?
 -nie sądzę, żeby to zadziałało…

środa, 28 marca 2012

ból


-Boli mnie głowa.
 -Weź tabletkę.
 -Po co?
 -Żeby się go pozbyć.
 -A jeżeli nie chcę?
 -Jak można nie chcieć pozbyć się bólu?
 -Pozbyłbyś się laptopa albo telefonu?
 -Czemu porównujesz ból do laptopa?
 -Bo ja lubię ból tak samo jak ty lubisz laptopa i telefon.
 -Jak można lubić ból?
 -Jak można lubić telefon?
 -Telefon jest przyjemny, a korzystanie z niego pożyteczne i ułatwiające życie.
 -Telefon emituje fale, które mogą prowadzić do bezpłodności, poza tym, jak ja trzymam telefon, to mam takie dreszcze, jakbym była chora.
 -Z laptopem jest tak samo?
 -Tak.
-To czemu teraz przed nim siedzisz?
 -Siedzenie pół godziny przed laptopem aby sprawdzić pocztę i coś napisać a trzymanie telefonu przy dupie 24 godziny na dobę to dwie podobne, aczkolwiek nie te same sprawy.
 -Niech ci będzie. A wracając do sedna sprawy, ból boli i jest nieprzyjemny.
 -Masło maślane.
 -Nieważne.to jak jest z tym bólem?
 -Gdy doświadczam bólu uświadamiam sobie, że żyję.
 -A tak normalnie to o tym zapominasz?
 -Nie to, że zapominam, tylko ta świadomość jest mniejsza, schodzi na dalszy plan bo nie jest potrzebna, jestem zajęta czymś innym, tzw. Ważniejszym.
 -Co ma oznaczać to ~tzw.~?
 -Bo to, co uważam za ważniejsze, wcale takie nie jest, na przykład według mojej kogoś, kto stoi z boku.
 -Czyli?
 -Chociażby pisanie tego tekstu. Jest to dla mnie ważniejsze, żeby wylać z siebie te myśli i nie zaśmiecać sobie nimi głowy, niż odrabianie lekcji.
 -Czemu?
 -A próbowałeś kiedyś oddychać pod wodą?
 -Nie da się przecież.
 -Właśnie tego wymaga ode mnie mama, chcąc, żebym odłożyła laptopa i zabrała się za lekcje.
 -Czemu porównujesz to do oddychania pod wodą?
 -Wolne myślenie jest dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Nie mogę myśleć o sobie podczas odrabiania lekcji, jest to dla mnie tak samo irracjonalne jak oddychanie pod wodą. Bo przecież jestem tylko człowiekiem, anie rybą...

wtorek, 27 marca 2012

szczegóły...


-Szczegóły decydują o świecie.
 -To znaczy?
 -Wyobraź sobie drzewo. Widzisz je?
 -Widzę…
 -Jakie ono jest?
 -Ma gruby, niezbyt długi, ciemnobrązowy pień, rozłożyste konary i gałęzie, zielone, pięciopalczaste liście…
 -Kasztanowiec?
 -Tak.
 -A teraz wyobraź sobie inne drzewo.
 -Jakie?
 -Na przykład brzozę.
 -Dobrze.
 -Jak ona wygląda?
 -Ma wysoki, cienki, biało – czarny pień, gałęzie idą do góry, ma małe, sercowate liście…
 -A teraz wyobraź sobie topolę.
 -Wysoki, czarny prawie pień, lancetowate listki…
 -Rozumiesz teraz?
 -Szczegóły drzewa określają to, jakim drzewem jest…