-Nie uważasz, że
robienie rzeczy których się nie lubi, nie daje praktycznie żadnych efektów?
-Co masz na myśl?
-Wyobraź sobie
sytuację, w której pewna osoba musi… dajmy na to porąbać drewno. Ma ochotę to
zrobić, więc bez narzekania idzie przykładowo za dom i wykonuje zwoje zadanie.
-Jeśli to lubi, to
pewnie szybko jej pójdzie…
-Też tak myślę… A
teraz wykreuj sobie w myślach podobną postać, z tą różnicą, że wcale nie ma
ochoty zająć się jakąkolwiek pracą, a już na pewno nie rąbaniem drewna.
Prawdopodobnie będzie narzekać, ociągać, zrobi to mniej efektywnie niż pierwszy
człowiek.
-Nie dość, że tracimy
na efektywności, to jeszcze na czasie…
-Ale co zrobić, by
zachęcić taką osobę? Pieniędzmi?
-Nie każdego stać na takie motywowanie bliskich
tudzież podwładnych, jednak nie zaprzeczę, iż jest to motywacja skuteczna w
większości przypadków.
-Jaką większość?
-Przykładowo na
uczniów, którzy niechętnie chodzą do szkoły… J
-Moim zdaniem działa na wszystkich, większość ludzi to
materialiści przynajmniej w jakiejś części.
-Nie należy jednak
zapominać o umiarze i tak zwanym ~Złotym środku~
-Czemu?
-Na przykład
uczniowie, których się wspomniało chwilę temu. Trzeba zadać sobie pytanie,
czemu nie chcą oni tam chodzić i zastosować półśrodki, zamiast od razu każdy
problem rozwiązywać pieniędzmi, bo zaraz takiemu nastolatkowi zacznie się
wydawać, że za każdym razem jak nie będzie chciał czegoś zrobić to dostanie
kasę na zachętę. Albo będzie wykorzystywał każdą okazję do otrzymania łatwych
pieniędzy…
-A co z bogaczem?
-A do czego
mięlibyśmy nakłaniać milionera, który ma wszystko?
-Przykładowo do tego,
żeby częścią swojego bogactwa podzielił się z tymi, którzy nie mając nic.
Pieniędzmi go nie przekonamy…
-Ciekawa kwestia...
może pokazać mu ten drugi świat i uświadomić mu w ten sposób, że między
bogatymi a biednymi jest przepaść, nad
którą, dla dobra ogółu, powinien zawisnąć jakiś most?
-nie sądzę, żeby to
zadziałało…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz