czwartek, 31 maja 2012

Przyczynoskutek


Tylko początek nie jest końcem, reszta gna w jedną stronę, wszystko jest ustawione, śpiewał ktoś. W sumie… Zakładając, że życie to jeden wielki wątek przyczynowo – skutkowy, to każdy koniec jest początkiem czegoś innego, nowego, czasem nieoczekiwanego. Matury  zdane, więc klasy trzecie z niecierpliwością czekają na wyniki, jest to skutek podejścia do egzaminu. Oczekiwanie dobiegnie kiedyś końca, i będzie to moment, w którym trzeba będzie podjąć odpowiednie działania. Wyczekiwany przez nas wszystkich koniec czerwca przyniesie ze sobą zakończenie tego roku szkolnego, a zarazem początek upragnionych wakacji. A czemu o tym piszę? W sumie sama nie wiem, ale żeby trochę ożywić ten suchy nieco temat dodam może nieco swoich własnych refleksji. Taki przykład: pewna osoba jest zaproszona na osiemnaste urodziny znajomego. Skutek jest taki, że się upija. To z kolei prowadzi do niezbyt prostego powrotu do domu, rozbicia sobie przykładowo kolana (korzystając z pomocy szafki oczywiścieJ) i kaca na następny dzień. Ciąg przyczyn i skutków jak się patrzy, wcale aż tak bardzo nierealny to on nie jest, znany zapewne większości polskiego społeczeństwa…

Zmiana nastroju


Godzina 23.10, dnia 22.05.2012r.
Siedzę sama w trzyosobowym pokoju na biwaku klasowym. W sumie nie wiem, co oznacza słowo KLASOWY, ale na pewno nie mówi ono o braku wspólnoty. Niby jestem tu z grupą, ale czuje się, jakbym przyjechała tu solo. Jego tu nie ma, Ich tu nie ma… w gruncie rzeczy wszystko robię sama, nawet nikt nie zagląda mi przez ramię czytając te słowa ani nie krytykuje otwartego okna. Myślałam o wyjściu na dwór, albo o pójściu do chłopaków, ale w sumie nie wiem, czy warto psuć im dobrą zabawę moją obecnością. Dopadają mnie smutne myśli i w sumie nawet nie wiem, jak reagować na słabe, lecz wyraźne radosne odgłosy wspaniale bawiących się rówieśników… puszczę sobie muzykę i może mi się poprawi.
Od razu mi się przypominają szarmanccy żołnierze, ale o tym innym razem. Teraz idę albo do chłopaków, albo spać. Ale raczej to drugie. Albo jeszcze partyjkę strzelę w pasjansa.
M., KOCHAM CIĘ  <3 BRAKUJE MI TU CIEBIE…

Sowa

Długa przerwa jest dobrym sposobem na poukładanie sobie wszystkiego. Biwak, szkoła, próbne matury... i inne problemy, bo gdyby tylko szkoła była przyczyną trosk, to by ją chyba zamknęli...
A dlaczego sowa? Poczytajcie Harrego Pottera, to się dowiecie.. ;)

czwartek, 17 maja 2012

Przyczynoskutek


Tylko początek nie jest końcem, reszta gna w jedną stronę, wszystko jest ustawione, śpiewał ktoś. W sumie… Zakładając, że życie to jeden wielki wątek przyczynowo – skutkowy, to każdy koniec jest początkiem czegoś innego, nowego, czasem nieoczekiwanego. Matury  zdane, więc klasy trzecie z niecierpliwością czekają na wyniki, jest to skutek podejścia do egzaminu. Oczekiwanie dobiegnie kiedyś końca, i będzie to moment, w którym trzeba będzie podjąć odpowiednie działania. Wyczekiwany przez nas wszystkich koniec czerwca przyniesie ze sobą zakończenie tego roku szkolnego, a zarazem początek upragnionych wakacji. A czemu o tym piszę? W sumie sama nie wiem, ale żeby trochę ożywić ten suchy nieco temat dodam może nieco swoich własnych refleksji. Taki przykład: pewna osoba jest zaproszona na osiemnaste urodziny znajomego. Skutek jest taki, że się upija. To z kolei prowadzi do niezbyt prostego powrotu do domu, rozbicia sobie przykładowo kolana (korzystając z pomocy szafki oczywiścieJ) i kaca na następny dzień. Ciąg przyczyn i skutków jak się patrzy, wcale aż tak bardzo nierealny to on nie jest, znany zapewne większości polskiego społeczeństwa…

niedziela, 13 maja 2012

Myślotok


Siedzę sobie sama w pokoju, drzwi są zamknięte choć w domu nikogo nie ma, panuje wszechobecna cisza.
Nagle przychodzi do głowy myśl, aby gdzieś przedzwonić.
Do kogo?
Najpierw myśl była nieskonkretyzowana, później jak zaczęłam nad tym zastanawiać, w mojej głowie pojawił mi się obraz pewnego mężczyzny.
Zadzwoniłaś?
Nie, moje myśli podążyły innym torem zostawiając pomysł dzwonienia na później.
W sumie zajmujący myśl otok, czasem skupiam się dłużej na jakimś obrazie, uczuciu, słowie czy sytuacji, a czasami krócej.
Ty wiesz, że to, co piszesz, to może przeczytać każdy?
Wiem.
Przejmujesz się tym?
Nie.
Nie?
A po co? To taki żarcik w sumie. Niepoważna powaga, nie uważasz?
W sumie to nie wiem, raczej poważna niepowaga.
Gdzie leży różnica?
To, co ty mówisz oznacza mniej więcej sytuację tak poważną, że aż banalną.
A ta, o której mówisz ty?
Tak błaha, że aż całkiem na serio.

nauka

Pewien mężczyzna mieszkał sobie z zona i dziećmi w dobrze prosperującym mieście. Stać ich można było na wszystko, ale roztropny mąż nie pozwalał na to. Chciał ich bowiem nauczyć umiejętności oszczędzania. Kiedy przynosił do domu wypłatę do razu mówił zonie

-tylko na to co trzeba.

Kiedy zmarł, jego rodzina roztrwoniła jego dorobek życia...

sobota, 5 maja 2012

Alkoholowe rozważania


 -Siedząc w ciekawym towarzystwie piję sobie piwo.
 -Jakie?
 -To raczej nie ma znaczenia.
 -A po co piłaś?
 -W sumie nie wiem po co. Generalnie rzecz biorąc sam smak piwa jakoś nie jest w moim guście, więc raczej po to, żeby mieć ten stan.
-Jaki stan?
 -To miłe zamulenie, szum w głowie, szczerość ponad miarę, gadanie tego, co ślina na język przyniesie…

Duchota


 -Idąc po mieście koło wieczora, czując skwar bijący z betonu na ziemi i gorącego powietrza czekam na chwilę, w której wiosenny deszczyk zrosi ziemię, dając jej chwilę wytchnienia i chłodu.
 -…
 -Kiedy ta chwila nadchodzi jestem w stanie zaobserwować, jak krople, które dopiero co spadły na ziemię od razu z niej parują, zimne w zderzeniu z gorącym paruje, tak jak zawstydzenie ginie w spotkaniu z gorącym płomieniem namiętności…