Godzina 23.10, dnia 22.05.2012r.
Siedzę sama w trzyosobowym pokoju na biwaku klasowym. W
sumie nie wiem, co oznacza słowo KLASOWY, ale na pewno nie mówi ono o braku
wspólnoty. Niby jestem tu z grupą, ale czuje się, jakbym przyjechała tu solo.
Jego tu nie ma, Ich tu nie ma… w gruncie rzeczy wszystko robię sama, nawet nikt
nie zagląda mi przez ramię czytając te słowa ani nie krytykuje otwartego okna.
Myślałam o wyjściu na dwór, albo o pójściu do chłopaków, ale w sumie nie wiem,
czy warto psuć im dobrą zabawę moją obecnością. Dopadają mnie smutne myśli i w
sumie nawet nie wiem, jak reagować na słabe, lecz wyraźne radosne odgłosy
wspaniale bawiących się rówieśników… puszczę sobie muzykę i może mi się
poprawi.
Od razu mi się przypominają szarmanccy żołnierze, ale o tym
innym razem. Teraz idę albo do chłopaków, albo spać. Ale raczej to drugie. Albo
jeszcze partyjkę strzelę w pasjansa.
M., KOCHAM CIĘ
<3 BRAKUJE MI TU CIEBIE…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz