sobota, 31 marca 2012

Problemy cz2


-Kiedy to było?
 -Całkiem niedawno, w lipcu minionych wakacji.
 -Zakładam, że tym problemem jest dla niej ten pierwszy?
 -Słusznie.
 -Pozwól mi to zrozumieć.
 -W połowie sierpnia, również tych wakacji, owa już kobieta poznała pana numer 3.
 -Burzliwe życie uczuciowe…
 -A żebyś wiedział…
 -A więc co było dalej?
 -Hmm… byli ze sobą półtora miesiąca.
 -Można wiedzieć, czemu się rozeszli?
 -Na początku roku szkolnego ich związek nabrał fizycznej odległości.
 -Masz na myśli mur, o którym już rozmawialiśmy?
 -Nie tylko. Ona chodziła do szkoły, on do pracy, ona na jednym końcu województwa, on na drugim.
 -Nieciekawie…
 -Na dodatek po pierwszych dwóch tygodniach dzwonił co tydzień tylko po to, by się dowiedzieć, czy trzyma dla niego cnotę.
 -Co ona na to?
 -Męczyła się psychicznie, więc kazała mu spierdalać…
 -I pewnie po niedługim czasie był ktoś następny…
 -Gorzej.
 -Jak gorzej, mogłoby być gorzej?
 -Owszem.
 -To znaczy jak?
 -Bo poznała dwóch różnych mężczyzn.
 -O fuck.
 -A nie mówiłam?
 -Mówiłaś…

Kompleksy...


 -Najlepszym lekarzem na kompleksy kobiety jest obecność mężczyzny, który ją kocha.
 -Do czego pijesz?
 -Do mojej pewnej znajomej.
 -Opowiesz mi o tym?
 -Wykreowałam cię po to, żebyś, w przeciwieństwie do większości, wysłuchał wszystkiego, co mam aktualnie do powiedzenia.
 -No to nawijaj makaron na uszy J.
 -Od czego zacząć?
 -Może od twojej znajomej?
 -Słusznie…
 -J
 -Nazwijmy ją Agata.
 -Dobrze.
 -Agata miała kompleksy. Narzekała na swoją twarz, jej zdaniem za duży brzuch, wyimaginowany cellulit… wiesz o co mi chodzi?
 -Czy mi się tylko wydaje, że z każdym centymetrze swojego ciała nie widziała nic dobrego?
 -Raczej nie widziała w sobie zalet, same wady.
 -…
 -Agata brała na siebie też winę za złe relacje z rówieśnikami i znajomymi.
 -A z czego to się brało?
 -Trochę z niej, trochę z innych. Wiadomo, że nie wszyscy cię od razu polubią…
 -Co było dalej?
 -Żeby poprawić sobie nastrój angażowała się w akcje pozaszkolne. Na jednej z tych akcji poznała intrygującego mężczyznę, Na potrzeby tego tekstu nazwijmy go sobie Andrzej.
 -Skąd wybór imion?
 -Przypadkowy, nie chciałabym, żeby ktoś, słusznie lub nie, utożsamiały się z osobami, o których piszę.
 -i co dalej?
 -W sumie to on się jej spodobał od samego początku, i tak jakoś się złożyło, że od jakiegoś  czasu są ze sobą.
 -A gdzie szczegóły?
 -A chciałbyś, żebym cię zanudzała półgodzinną opowieścią o wszystkomówiących spojrzeniach, pierwszych spotkaniach… ?
 -W sumie to początki jak u wszystkich…
 -Nie do końca, bo każda taka historia różni się szczegółami właśnie, a ja nie chcę opowiadać o czyimś życiu tak na forum.
 -Rozumiem.
-…
-To co z tymi kompleksami?
 -Agata uwierzyła w to, że jest piękna, a to dzięki temu, że jest z nią ktoś, komu podoba się ona taka, jaka jest…

Problemy cz.1


-Kolejny problem rozwiązany.
 -Jakiej natury był ten problem?
 -W sumie kiedyś, dawniej ten problem był poważnym problemem sercowym, później jednak przerodził się w sumie w taki wrzód na dupie, którego nie możesz się pozbyć, a cały czas przeszkadza…
 -Powiesz troszeczkę jaśniej?
 -Wyobraź sobie związek dwojga ludzi. On starszy od niej o 5 lat, ona ma 14 a on 20.
 -Jej matka chyba nie była tym faktem zachwycona…
 -Chociaż jej zdanie nie ma tu wiele do rzeczy, to jednak mogę powiedzieć, że masz rację…
 -I co dalej z nimi?
 -No więc to jej pierwszy związek, platoniczna miłość i te sprawy, chwali się nim a on nią, robią sobie wspólne zdjęcia itp.…. Afiszują się po prostu. On przyjeżdża do niej, poznaje jej rodziców…
 -Ale?
 -No właśnie, ale. Ale jej rodzice nie wiedzą jak reagować na związek ich malutkiej jeszcze córeczki, więc przyjmują postawę zatroskanego rodzica i zakazują się jej z nim kontaktować.
 -Głupie, chyba zapomnieli jak to było, kiedy oni sami była nastolatkami…
 -Ona i on się nie poddają, w tajemnicy przed jej rodzicami spotykają się po jej szkole.
 -A on się uczy?
 -Nie, ale pracuje.
 -Gdzie?
 -W ZKM Gdańsk jako kontroler biletów.
 -Aha… a jak ich związek?
 -Rozpadł się. Po pół roku.
 -I tyle? A gdzie ten wrzód?
 -Po półtora roku od rozstania on złapał z nią kontakt przez jej koleżankę, od której ona do niego pisała, kiedy jeszcze próbowali jeszcze cokolwiek ratować…
 -Cieszyła się?
 -Niebardzo…
 -Czemu?
 -Dotarło do niej, że nigdy z nim nie będzie, więc jak odparowała to nawinął się taki jeden…
 -I co?
 -I nic. Zanim pierwszy chłopak odnowił kontakt ona zerwała z drugim i jeszcze tego nie przebolała. Poza tym, ona z tym pierwszym nie była szczęśliwa…
 -Co ona z tym zrobiła?
 -Skutecznie pozbyła się tego drugiego, jednocześnie dając nadzieję drugiemu że może kiedyś będą razem i obiecując zadzwonić za rok tymczasowo chciała zniknąć z jego życia…
 -Głupia…
CDN

piątek, 30 marca 2012

koordynacja


 -A wracając do tego miłego popołudnia…
 -…
 -Sama w domu miałam dużo czasu.
 -Na co?
 -Na różne rzeczy.
 -Na przykład?
 -Na dopracowywanie mojej koordynacji ruchowej.
 -Co masz na myśli?
 -Mam na myśli to, że ostatnio dokuczają mi cały czas bóle mięśni ramion.
 -Zapewne nie tylko tobie.
 -Ciężka torba szkolna, zgarbienie przed komputerem, niewygodna pozycja przed telewizorem, zły sen…
 -I co z tym bólem?
 -Poruszałam ramionami kilka razy i przeszło, ale podejrzewam, że jutro będzie tak samo…

rzeczy potrzebne


 -Dzisiaj byłam świadkiem interesującej sytuacji.
 -Interesującej w jakim względzie?
 -Tak jakby przyniosła mi myśl.
 -Jaką myśl?
 -Wyobraź sobie sytuację, w której są dwie osoby, jedna z nich chwali się czymś nowym, dajmy na to telefonem.
                -Ale sobie kupiłem zajebisty telefon, ma Internet, ma…
 -…i tak wymienia dalej, aż w końcu ten drugi ktoś mówi
                -A po co mi takie bajery, skoro ja i tak czegoś takiego nie używam…