-Kolejny problem rozwiązany.
-Jakiej natury był
ten problem?
-W sumie kiedyś,
dawniej ten problem był poważnym problemem sercowym, później jednak przerodził
się w sumie w taki wrzód na dupie, którego nie możesz się pozbyć, a cały czas
przeszkadza…
-Powiesz troszeczkę
jaśniej?
-Wyobraź sobie
związek dwojga ludzi. On starszy od niej o 5 lat, ona ma 14 a on 20.
-Jej matka chyba nie
była tym faktem zachwycona…
-Chociaż jej zdanie
nie ma tu wiele do rzeczy, to jednak mogę powiedzieć, że masz rację…
-I co dalej z nimi?
-No więc to jej
pierwszy związek, platoniczna miłość i te sprawy, chwali się nim a on nią,
robią sobie wspólne zdjęcia itp.…. Afiszują się po prostu. On przyjeżdża do
niej, poznaje jej rodziców…
-Ale?
-No właśnie, ale. Ale
jej rodzice nie wiedzą jak reagować na związek ich malutkiej jeszcze córeczki,
więc przyjmują postawę zatroskanego rodzica i zakazują się jej z nim
kontaktować.
-Głupie, chyba
zapomnieli jak to było, kiedy oni sami była nastolatkami…
-Ona i on się nie
poddają, w tajemnicy przed jej rodzicami spotykają się po jej szkole.
-A on się uczy?
-Nie, ale pracuje.
-Gdzie?
-W ZKM Gdańsk jako
kontroler biletów.
-Aha… a jak ich
związek?
-Rozpadł się. Po pół
roku.
-I tyle? A gdzie ten
wrzód?
-Po półtora roku od
rozstania on złapał z nią kontakt przez jej koleżankę, od której ona do niego
pisała, kiedy jeszcze próbowali jeszcze cokolwiek ratować…
-Cieszyła się?
-Niebardzo…
-Czemu?
-Dotarło do niej, że
nigdy z nim nie będzie, więc jak odparowała to nawinął się taki jeden…
-I co?
-I nic. Zanim
pierwszy chłopak odnowił kontakt ona zerwała z drugim i jeszcze tego nie
przebolała. Poza tym, ona z tym pierwszym nie była szczęśliwa…
-Co ona z tym
zrobiła?
-Skutecznie pozbyła
się tego drugiego, jednocześnie dając nadzieję drugiemu że może kiedyś będą
razem i obiecując zadzwonić za rok tymczasowo chciała zniknąć z jego życia…
-Głupia…
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz