-Najlepszym lekarzem
na kompleksy kobiety jest obecność mężczyzny, który ją kocha.
-Do czego pijesz?
-Do mojej pewnej
znajomej.
-Opowiesz mi o tym?
-Wykreowałam cię po
to, żebyś, w przeciwieństwie do większości, wysłuchał wszystkiego, co mam
aktualnie do powiedzenia.
-No to nawijaj
makaron na uszy J.
-Od czego zacząć?
-Może od twojej
znajomej?
-Słusznie…
-J
-Nazwijmy ją Agata.
-Dobrze.
-Agata miała
kompleksy. Narzekała na swoją twarz, jej zdaniem za duży brzuch, wyimaginowany
cellulit… wiesz o co mi chodzi?
-Czy mi się tylko
wydaje, że z każdym centymetrze swojego ciała nie widziała nic dobrego?
-Raczej nie widziała
w sobie zalet, same wady.
-…
-Agata brała na
siebie też winę za złe relacje z rówieśnikami i znajomymi.
-A z czego to się
brało?
-Trochę z niej,
trochę z innych. Wiadomo, że nie wszyscy cię od razu polubią…
-Co było dalej?
-Żeby poprawić sobie
nastrój angażowała się w akcje pozaszkolne. Na jednej z tych akcji poznała
intrygującego mężczyznę, Na potrzeby tego tekstu nazwijmy go sobie Andrzej.
-Skąd wybór imion?
-Przypadkowy, nie
chciałabym, żeby ktoś, słusznie lub nie, utożsamiały się z osobami, o których
piszę.
-i co dalej?
-W sumie to on się
jej spodobał od samego początku, i tak jakoś się złożyło, że od jakiegoś czasu są ze sobą.
-A gdzie szczegóły?
-A chciałbyś, żebym
cię zanudzała półgodzinną opowieścią o wszystkomówiących spojrzeniach,
pierwszych spotkaniach… ?
-W sumie to początki
jak u wszystkich…
-Nie do końca, bo
każda taka historia różni się szczegółami właśnie, a ja nie chcę opowiadać o
czyimś życiu tak na forum.
-Rozumiem.
-…
-To co z tymi kompleksami?
-Agata uwierzyła w
to, że jest piękna, a to dzięki temu, że jest z nią ktoś, komu podoba się ona
taka, jaka jest…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz