poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Strach


-Uczucie ognia w żołądku, niezagaszalnego, spalającego mnie od środka, komórka po komórce, coraz bardziej i bardziej…
 -Wiesz, czym może on być?
 -Te płomienie mają swoją nazwę, a brzmi ona : strach.
 -Czego się boisz?
 -Boję się prawdy.
 -To znaczy?
 -Obawiam się, że ktoś zdejmie z moich słów płaszcz kłamstw i niedomówień.
 -Jakiego typu?
 -Poważnego…
 -Rozwiń myśl.
 -Oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa. Sprawcę chce się ochronić, a dowody zniszczyć, tudzież ukryć, przemieścić…
 -Język ezopowy?
 -Inaczej się nie da, pisząc inaczej rozbiłabym taflę cienkiego lodu nie tylko pod sobą, ale też pod innymi, drogimi mi osobami…
 -A byłabyś w stanie się dla nich poświęcić?
 -Zależy od sprawy i osoby.
 -Tej najdroższej.
 -Unikałabym tego słowa, przedrostka ~-naj~. W życiu bardzo ważny jest złoty środek, bez idealizacji i demonizacji…
 -Tej bardzo Ci bliskiej.
 -Jeżeli byłby on dzięki temu wolny i szczęśliwy, to tak…
 -…

Kamuflaże


 -Dowiedziałam się ostatnio, że pewna znajoma mi postać czyta tego bloga i wykorzystuje pewne poznane na studiach techniki, by zdjąć z tych tekstów, które już tutaj są, mgiełkę kamuflażu. Ta osoba wie zapewne, że o nią chodzi, i być może myśli sobie ~wiedziałam, że ona to tu umieści~. Tak. Umieszczam to tu.
 -Co chcesz przez to osiągnąć?
 -Myślę sobie, że czasem zdarzy się nam poznać człowieka, który pragnie pomagać innym. Tak jest. Nie traćmy wiary w dobroć innych ludzi. Bywa jednak, że niektórzy próbują z takich tekstów jak moje, zdmuchnąć mgiełkę tajemnicy i fikcji literackich uważając ją za kamuflaż, Nie twierdzę, ażeby moja proza była w stu procentach fikcją, ale doszukiwanie się prawdy w wyobrażeniach jest moim zdaniem nadinterpretacją. Teoretycznie nie musiałabym tego pisać pod swoim nazwiskiem, byłabym całkiem anonimowa, nikt nie mógłby się do mnie przyczepić o to, co piszę… Jest inaczej. Przyznaję się do tego, że to, co widzisz na bocznym pasku, każdy tekst, każde słowa, każda myśl wyszła z ojej głowy, z mojego serca i z moich przemyśleń. Tudzież wspólnych, nie do wszystkiego doszłam sama, tak jak do części wiedzy nie dochodzi się samodzielnie. Niektóre kwestie trzeba przemyśleć wspólnie. Nie znam nikogo, kto zmądrzał samodzielnie. Potrzebna jest jeszcze chociaż jedna osoba, która poprowadzi nas za rękę choć o krok do mądrości, bo do końca tej ścieżki nikt nie dochodzi. Może istnieje jakiś wyjątek od tej reguły, ale jedna osoba świata nie zmieni. Myślę, że musiałoby być więcej takich osób, na przykład po to, żeby zrozumieć, że szkoła jest niepotrzebna.
 -Twarde słowa…
 -Mój blog, moje zdanie, możesz mnie za to potępiać ale przekonań nie zmienię, chyba że postawisz przede mną poważne argumenty. W końcu tylko krowa nie zmienia poglądów, a ja na krowę nie wyglądam. Chyba, że ktoś myśli inaczej, to może to napisać przykładowo w komentarzu. (Nie obrażę się J)
 -Nie uważasz, że jesteś trochę zbyt przekorna?
 -Jestem, jaka jestem… ~Romantyczna i liryczna jak żołnierski trud~, jak mawia pewna osoba…

Atmosfera


 -Wyobraź sobie sytuację, w której osoba siedzi sobie w czystym, przestronnym pokoju, przez otwarte okno wpada przyjemnie chłodny powiew świeżego powietrza którego nawet nie ma ochoty zatruwać.
 -Miło.
 -A teraz tę samą osobę przełóżmy do innego pokoju, który jest zupełnym przeciwieństwem pierwszego pomieszczenia. Mały, zadymiony dymem papierosowym, na dodatek jest duszno.
 -Niefajnie.
 -W pierwszym pokoju osoba ta może rozkoszować się dostępnym luksusem, spokojem, bliskością natury.
 - …
 -Wraz z drugim pomieszczeniem przychodzą lęki, bóle, dolegliwości, człowiek siedzi przed laptopem i zastanawia się na sensem istnienia, tudzież zagłuszając telewizor muzyką puszczaną przez słuchawki…
 -…
 -Atmosfera jest inna, niby razem, ale jednak osobno…
 -Co można zrobić?
 -Stanąć przy oknie, wywietrzyć pokój, nawdychać się świeżego smogu, jak to mówił jeden z moich znajomych, wyjąć słuchawki z uszu…

czwartek, 26 kwietnia 2012

bezpośredniość, czyli bez bawełny...


Jaki sposób przekazywania informacji lubisz?
Nie lubię owijania w bawełnę.
Czasem słowa mogą zaboleć.
Taka już jest natura słów.
Od niektórych robi się zimno.
Niestety.
A ty?
Ja najbardziej lubię bezpośredniość.
Nie raz byłam w takich sytuacjach, w których trzeba było mówić otwarcie, walić prosto z mostu, a wcale tak nie było…
Na przykład?
Koleżanka pyta się, z czym mam kanapkę, a druga mówi po prostu ~Daj gryza~ J
A w jakiej innej sytuacji by się przydało?
Kiedy mężczyzna zamiast ~może posiedzimy w moim pokoju?~ powiedział kobiecie o co mu chodzi.
A o co może mu chodzić?
O całowanie, o rozmowę, o seks, o opowiadanie dowcipów, o rysowanie, o oglądanie TV, o zjedzenie obiadu, o…

dojrzewanie


 -Słyszałeś może o okresie dojrzewania?
 -Zapewne.
 -W sumie każdy to przechodzi, lecz nie każdy chce pamiętać, a już tym bardziej o tym opowiadać.
 -A co ty mogłabyś o tym powiedzieć?
 -Ogólnie rzecz biorąc to jest taki czas, w którym każdemu ~odwala~.
 -No nie wiem, chyba są jakieś spokojne jednostki, jakieś wyjątki od tej reguły…
 -Bez wyjątków, bo przecież każdy dorasta.
 -…
 -Do tego dochodzą jeszcze wahania nastroju, burza hormonów i cała reszta atrakcji.
 -Atrakcji?
  -Bo to są po prostu niezapomniane emocje, szczyty i depresje, niesamowite odwały w szkole że aż czapa dymi. Posłuchaj sobie kiedyś piosenki Piotra Bukartyka ~Sznurek~, a przekonasz się, o czym mówię.
 -Warta posłuchania w ogóle? O czym to jest?
 -~Schowaliśmy się za garaż, a ty jeden z drugim co ram jarasz? (…) tylko jakieś takie zioło co se rośnie tu za szkołą~
 -J