-Pośród urodzajnych
pól stoi sobie domek. Klasyczny bliźniak, różowy, z równoległym do ziemi
dachem.
-…
-I nagle przychodzi
do głowy myśl, aby wejść na dach, i w tym samym momencie przy jednej ze ścian
pojawia się koślawa drabina.
- ;>
-Mimo lęku wysokości
wchodzę na dach, staję przy kominie i, czując się trochę jak święty mikołaj,
zaglądam do komina.
-I jak?
-Sadza jest tak
czarna, że nie wyobrażam sobie intensywniejszego jej odcienia.
-…
-Odchodzę od komina i
rozglądam się dookoła, poszerzam zakres pola widzenia. Piękny widok… pola, mały
lasek i przejrzysty błękit nieba… Po prostu żyć nie umierać…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz