działanie zagłusza myśli
jest tak, że jak człowiek na przykład pisze coś albo rozwiązuje zadanie z matmy, to nie myśli przez cały czas...
czwartek, 18 października 2012
środa, 3 października 2012
radość
ograniczona brzemieniem opini publicznej,tak zwanej przyzwoitości oraz powagi, nie mogę wśród szarych, smutnych twarzy miasta tańczyć i śpiewać z radości. realia życia nie pozwalają przy obecnym stylu myślenia ani na odrobinę spontaniczności, zwłaszcza publicznej... smutne
"poczekaj, wszystko się ułoży, jak zależy to się uda, przetrwa się wszystko" powiedziała pewna osoba, inna "jest szansa" a trzecia się nie wypowiedziała bo nie miała okazji.
i choć krew z nosa leci i zawitał do głowy najgorszy z przyjaciół jesiennych, z którym należy się dogadać (tzw jesienny Deprech) to i tak jest dobrze :)
"poczekaj, wszystko się ułoży, jak zależy to się uda, przetrwa się wszystko" powiedziała pewna osoba, inna "jest szansa" a trzecia się nie wypowiedziała bo nie miała okazji.
i choć krew z nosa leci i zawitał do głowy najgorszy z przyjaciół jesiennych, z którym należy się dogadać (tzw jesienny Deprech) to i tak jest dobrze :)
poniedziałek, 1 października 2012
pożegnanie
wymyślanie nowych rzeczy pozostanie, choć już nie będą to te same rzeczy...
It's a cold and it's a broken hallelujah świetnie pasuje chociaż nie do końca jest się pewnym czemu
koszmar powraca, jeszcze wyraźniejszy i bardziej bolesny niż przedtem, boli jak cholera, jest się otępiałym, ale się walczy, z każdą sekundą jest coraz zimniej aż do zamarznięcia, ale chowam się w sobie ratując każdą pozostałą we mnie cząsteczkę ciepła...
z lękiem nie poradzę sobie sama. zniknę na parę tygodni i może będzie lepiej, choć i tak będzie bolało. Ale dam radę. Damy sobie radę - ja, moje serce, mój umysł, moje jestestwo, tak marne, kruche i bezwolne jak jesienny liść na wietrze.
'Musimy teraz zadać ci ból jakiego jeszcze nigdy nie znałaś" powoli te słowa do mnie docierają i nabierają sensu. teraz to rozumiem, swoją niedoskonałość, marność wobec wszechświata, każdy ruch głową by nie patrzeć na mnie, każdy brak ładu w każdym teście. Bo przemawia przeze mnie ból tak wielki, że aż nie do opisania. Słysząc kroki w dól schodów moje ciało jeszcze bardziej zamyka się, a mimo to ciepło ucieka jeszcze szybciej.
Zbyt długo byłam szczęśliwa, teraz to wiem. Ale dziękuję Ci za to.
Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam drugą szansę.
Do zobaczenia za miesiąc.
It's a cold and it's a broken hallelujah świetnie pasuje chociaż nie do końca jest się pewnym czemu
koszmar powraca, jeszcze wyraźniejszy i bardziej bolesny niż przedtem, boli jak cholera, jest się otępiałym, ale się walczy, z każdą sekundą jest coraz zimniej aż do zamarznięcia, ale chowam się w sobie ratując każdą pozostałą we mnie cząsteczkę ciepła...
z lękiem nie poradzę sobie sama. zniknę na parę tygodni i może będzie lepiej, choć i tak będzie bolało. Ale dam radę. Damy sobie radę - ja, moje serce, mój umysł, moje jestestwo, tak marne, kruche i bezwolne jak jesienny liść na wietrze.
'Musimy teraz zadać ci ból jakiego jeszcze nigdy nie znałaś" powoli te słowa do mnie docierają i nabierają sensu. teraz to rozumiem, swoją niedoskonałość, marność wobec wszechświata, każdy ruch głową by nie patrzeć na mnie, każdy brak ładu w każdym teście. Bo przemawia przeze mnie ból tak wielki, że aż nie do opisania. Słysząc kroki w dól schodów moje ciało jeszcze bardziej zamyka się, a mimo to ciepło ucieka jeszcze szybciej.
Zbyt długo byłam szczęśliwa, teraz to wiem. Ale dziękuję Ci za to.
Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam drugą szansę.
Do zobaczenia za miesiąc.
czwartek, 23 sierpnia 2012
Moc
Fale na morzu unoszą się i opadają, cząsteczki wody unoszą się w górę i dół...
Morze to pierwotna siła rządząca się własnymi prawami, bez zewnętrznych reguł narzuconych przez ludzi...
Matka Natura może nauczyć nas wiele pożytecznego, powybijać z głowy bzdury, nauczyć szacunku do swojej zmienności, nieposkromionej siły i pozytywnej energii...
Morze to pierwotna siła rządząca się własnymi prawami, bez zewnętrznych reguł narzuconych przez ludzi...
Matka Natura może nauczyć nas wiele pożytecznego, powybijać z głowy bzdury, nauczyć szacunku do swojej zmienności, nieposkromionej siły i pozytywnej energii...
czwartek, 16 sierpnia 2012
Koszmarnie szczery
zanurzając się o odmętach niebytu, znów zaczynając kolejną pielgrzymkę w nieznane, aczkolwiek znajome czasem strony, pojawia się myśl, wspomnienie, słowo...
z powrotem przeżywając ten sam ból fizyczny, inny jednak - jakby ktoś zimną wodą precyzyjnie mrożąc wręcz te same miejsca, co kiedyś, sprawiając ból większy za każdym razem, z każdym dniem... znienawidzone ręce robią to to samo co przed dniami, tygodniami, miesiącami, dręcząc zgorączkowane, przerażone i niczego nieświadome jestestwo...
kiedy odurzone myśli wywołały obraz z podświadomości zaczęła się agonia, jakby do dziś trwało to, co wtedy...każde dotknięcia głową poduszki przypomina o tym, co się zdażyło, i chociaż chce się o tym powiedzieć tej jednej osobie, to się nie da, słowa stają kością w gardle, ze strachu... wiedza niepotrzebna, aby przeżyć, wyzdrowieć - przeciwnie, nie dająca wewnętrznego spokoju...
zwierzyło się komuś, jednak cała prawda nie została powiedziana. Z troski o kogoś.
lecz ból jest, nie da się go zmiażdżyć do końca, aby nie został z niego ani jeden ślad. Z tym bólem będę się mierzyć do końca życia w nadziei, że z każdym dniem będzie coraz mniejszy...
z powrotem przeżywając ten sam ból fizyczny, inny jednak - jakby ktoś zimną wodą precyzyjnie mrożąc wręcz te same miejsca, co kiedyś, sprawiając ból większy za każdym razem, z każdym dniem... znienawidzone ręce robią to to samo co przed dniami, tygodniami, miesiącami, dręcząc zgorączkowane, przerażone i niczego nieświadome jestestwo...
kiedy odurzone myśli wywołały obraz z podświadomości zaczęła się agonia, jakby do dziś trwało to, co wtedy...każde dotknięcia głową poduszki przypomina o tym, co się zdażyło, i chociaż chce się o tym powiedzieć tej jednej osobie, to się nie da, słowa stają kością w gardle, ze strachu... wiedza niepotrzebna, aby przeżyć, wyzdrowieć - przeciwnie, nie dająca wewnętrznego spokoju...
zwierzyło się komuś, jednak cała prawda nie została powiedziana. Z troski o kogoś.
lecz ból jest, nie da się go zmiażdżyć do końca, aby nie został z niego ani jeden ślad. Z tym bólem będę się mierzyć do końca życia w nadziei, że z każdym dniem będzie coraz mniejszy...
piątek, 10 sierpnia 2012
sentencje nienajmądrzejszego człowieka ;)
pierwszą zasadą normalności jest, by nie krzywdzić nikogo bezpodstawnie,ani fizycznie, ani psychicznie, nie stosować przemocy.
lepiej być smutnym w zgodzie ze sobą, niż uśmiechać się do całego świata wbrew sobie.
ciesz się życiem, póki je masz i póki masz jak
gdy masz problem, to go rozwiąż, a nie chowaj pod dywan, bo dywany się dziś wyrzuca, a problemy zostają...
lepiej być smutnym w zgodzie ze sobą, niż uśmiechać się do całego świata wbrew sobie.
ciesz się życiem, póki je masz i póki masz jak
gdy masz problem, to go rozwiąż, a nie chowaj pod dywan, bo dywany się dziś wyrzuca, a problemy zostają...
o rachunku i pełnoletności
rachunek się zapłaciło i wyrzuciło, bo po co mi on, rachunek w sklepie zapłacony nie ląduje w portfelu na pamiątkę.
bo w sumie po co mi pamiątka po niemiłych przeżyciach, skoro teraz jest dobrze?
w praniu wyszła kwestia zamieszkania w roku szkolnym, o czym rozmawiała się z matulką, ale nie swoją.
dziwną sprawą jest pełnoletność, bo i tak odpowiedzialność za swoje błędy ponosi się wcześniej, niż po osiągnięciu 18go roku życia, znacznie wcześniej, od samego niemalże początku życia, kusi aby powiedzieć...
czymże jest pełnoletność, jak tylko kawałkiem plastiku na którym napisane jest, że ukończyło się ten słynny już osiemnasty rok życia?
bo w sumie po co mi pamiątka po niemiłych przeżyciach, skoro teraz jest dobrze?
w praniu wyszła kwestia zamieszkania w roku szkolnym, o czym rozmawiała się z matulką, ale nie swoją.
dziwną sprawą jest pełnoletność, bo i tak odpowiedzialność za swoje błędy ponosi się wcześniej, niż po osiągnięciu 18go roku życia, znacznie wcześniej, od samego niemalże początku życia, kusi aby powiedzieć...
czymże jest pełnoletność, jak tylko kawałkiem plastiku na którym napisane jest, że ukończyło się ten słynny już osiemnasty rok życia?
środa, 11 lipca 2012
RACHUNEK
otrzymało się od życia wiele wspaniałych chwil, tudzież się je pożyczyło. każda jedna rzecz bądź cokolwiek innego kosztuje...
życie wystawia rachunki każdemu, więc i ja muszę uregulować swój.
co mnie kosztuje to wszystko?
ponad pół roku euforii, sześć miesięcy radości, dwadzieścia sześć tygodni szczęścia, sto osiemdziesiąt dwa dni rozkoszy.
gdy roślina traci opiekuna, który ją podlewał, a stoi w domu, to wysycha, obumiera, każda kolejna jej komórka traci życie, jedna po drugiej, coraz wolniej i wolniej, aż do ostatniej, a potem... nie ma już nic...
myśl jest, jest też akceptacja.
pomysłów wiele, żaden dostatecznie dobry, by zrealizować, mimo, że wraz z akceptacją doszło, że główna idea jest absurdalna i nieetyczna, jak pomysł aborcji czy kary śmierci...
bo w sumie centrum jest takie samo...
dziś realizacja nie sprawia żadnych prawie problemów, oprócz jednego: odwagi.
przyszła myśl o śmiertelnej chorobie, na którą chorowanie jest prawdopodobne, i doszło się do wniosku, że chyba tak najlepiej odwdzięczę się losowi za to, co bezpowrotnie straciłam...
życie wystawia rachunki każdemu, więc i ja muszę uregulować swój.
co mnie kosztuje to wszystko?
ponad pół roku euforii, sześć miesięcy radości, dwadzieścia sześć tygodni szczęścia, sto osiemdziesiąt dwa dni rozkoszy.
gdy roślina traci opiekuna, który ją podlewał, a stoi w domu, to wysycha, obumiera, każda kolejna jej komórka traci życie, jedna po drugiej, coraz wolniej i wolniej, aż do ostatniej, a potem... nie ma już nic...
myśl jest, jest też akceptacja.
pomysłów wiele, żaden dostatecznie dobry, by zrealizować, mimo, że wraz z akceptacją doszło, że główna idea jest absurdalna i nieetyczna, jak pomysł aborcji czy kary śmierci...
bo w sumie centrum jest takie samo...
dziś realizacja nie sprawia żadnych prawie problemów, oprócz jednego: odwagi.
przyszła myśl o śmiertelnej chorobie, na którą chorowanie jest prawdopodobne, i doszło się do wniosku, że chyba tak najlepiej odwdzięczę się losowi za to, co bezpowrotnie straciłam...
niedziela, 8 lipca 2012
tęsknota wpół do pirewszej w nocy
i chociaż jest ochota upicia się do nieprzytomności, a nawet taka opcja, bo w zamrażalniku mrozi się luksusowa, to jednak się nie korzysta.
nie wiadomo czemu, ale nie.
ktoś kiedyś powiedział: jak on nie może, to radź se sama.
a jak On sobie nie radzi?
prawdopodobnie to chęć niewiadomoczego, może próba utrzymania, a może desperacka próba szczerości...jest godzina 00:35. nie marzę o niczym innym, jak o ściśnięciu mojej dłoni przez Niego. o nic więcej nie śmiem błagać...
nie wiadomo czemu, ale nie.
ktoś kiedyś powiedział: jak on nie może, to radź se sama.
a jak On sobie nie radzi?
prawdopodobnie to chęć niewiadomoczego, może próba utrzymania, a może desperacka próba szczerości...jest godzina 00:35. nie marzę o niczym innym, jak o ściśnięciu mojej dłoni przez Niego. o nic więcej nie śmiem błagać...
Whatsoevermore...
-błędy niszczą ludzi...
-skąd to przekonanie?
-a po prostu stąd, że popełniając błąd niszczy się siebie.
-rozwiń.
-popełniasz błąd, który ktoś widzi, i to widać. nie wypomina się go, ale wiadomo, że coś jest nie halo. zastanawiasz się, gdzie postawiony był fałszywy krok... i nie wpadasz na żadne rozwiązanie.
-a jeśli nie było błędu? jeśli druga osoba ma problem, z którym nie daje sobie sama rady?
-więc czemu tego nie mówi?
-może zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy ktoś inny zaczyna się przejmować i chce jej tego oszczędzić...
-w każdym razie chodzi raczej o obwinianie siebie za coś, czego byś może się nie zrobiło.
-spróbuj więc odprężyć się, poczekaj aż wróci i go zapytaj o to.
-a jeśli nie powie?
-będziesz musiała radzić sobie z tym problemem, dopóki nie zapomnisz, albo problem się nie rozwiąże, tudzież zniknie....
-skąd to przekonanie?
-a po prostu stąd, że popełniając błąd niszczy się siebie.
-rozwiń.
-popełniasz błąd, który ktoś widzi, i to widać. nie wypomina się go, ale wiadomo, że coś jest nie halo. zastanawiasz się, gdzie postawiony był fałszywy krok... i nie wpadasz na żadne rozwiązanie.
-a jeśli nie było błędu? jeśli druga osoba ma problem, z którym nie daje sobie sama rady?
-więc czemu tego nie mówi?
-może zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy ktoś inny zaczyna się przejmować i chce jej tego oszczędzić...
-w każdym razie chodzi raczej o obwinianie siebie za coś, czego byś może się nie zrobiło.
-spróbuj więc odprężyć się, poczekaj aż wróci i go zapytaj o to.
-a jeśli nie powie?
-będziesz musiała radzić sobie z tym problemem, dopóki nie zapomnisz, albo problem się nie rozwiąże, tudzież zniknie....
sobota, 7 lipca 2012
wstyd
siedząc w towarzystwie przemiłych ludzi, aczkolwiek bez Niego, zastanawiam się, jak porozmawiać z Nim o mnie...
prawdopodobnie na samym początku rozmowy odwaga opuści myśli i skończy się temat zanim się zacznie.
jak powiedzieć, że chce się usłyszeć "Kocham Cię", ale nie urazić uczuć?
za każdym razem reakcja jest prawie że żadna, ale jednak jest.
usłyszeć miłe słowo chciałoby się jak najczęściej...
statystycznie rzecz biorąc (jak na umysł ścisły, aczkolwiek nieco romantyczny przystało) usłyszałam to raz na cztery miesiące..............
prawdopodobnie na samym początku rozmowy odwaga opuści myśli i skończy się temat zanim się zacznie.
jak powiedzieć, że chce się usłyszeć "Kocham Cię", ale nie urazić uczuć?
za każdym razem reakcja jest prawie że żadna, ale jednak jest.
usłyszeć miłe słowo chciałoby się jak najczęściej...
statystycznie rzecz biorąc (jak na umysł ścisły, aczkolwiek nieco romantyczny przystało) usłyszałam to raz na cztery miesiące..............
środa, 4 lipca 2012
pożegnanie, które pożegnaniem nie jest...
5 i pół miesiąca wyjęte z życiorysu. Zmarnowane, możnaby rzec. Na własne życzenie i dla świętego spokoju z matką.
Po co?
Możnaby odnieść wrażenie, iż samego się krzywdzi robiąc coś pod dyktando innych bez zgody z samym sobą. Każdy problem nakłada się na inny nawarstwiają gorzki tort problemów, aa na koniec nakłada się na to wisienkę gorzkiego żalu i nieporozumień.
Prawie pół roku użerania się ze sobą, dobijanie się nawzajem, niezrozumienie, żal i ból zadawany sobie wzajemnie, tak to wygląda z perspektywy osoby postronnej, zamroczonej, a niby jednak obeznanej.
Co można dodać więcej?
Podziękowania za każdego drinka, cytrynówką, za opadłą do podłogi szczękę na koniec roku, za terapie na smutki moje i twoje,,,
Dziękuję Ci, Pawle i Konstancjo, za każdą chwilę, którą mogłam spędzić w Waszym towarzystwie, Oby było ich więcej.
Po co?
Możnaby odnieść wrażenie, iż samego się krzywdzi robiąc coś pod dyktando innych bez zgody z samym sobą. Każdy problem nakłada się na inny nawarstwiają gorzki tort problemów, aa na koniec nakłada się na to wisienkę gorzkiego żalu i nieporozumień.
Prawie pół roku użerania się ze sobą, dobijanie się nawzajem, niezrozumienie, żal i ból zadawany sobie wzajemnie, tak to wygląda z perspektywy osoby postronnej, zamroczonej, a niby jednak obeznanej.
Co można dodać więcej?
Podziękowania za każdego drinka, cytrynówką, za opadłą do podłogi szczękę na koniec roku, za terapie na smutki moje i twoje,,,
Dziękuję Ci, Pawle i Konstancjo, za każdą chwilę, którą mogłam spędzić w Waszym towarzystwie, Oby było ich więcej.
poniedziałek, 2 lipca 2012
przepraszam
ostatnio zrozumiało się, że jest się osobą nieco apodyktyczną.
zwróciło się też uwagę na to, że zmuszenie drugiej osoby do czegoś, nie daje takiej samej satysfakcji z działania.
Bitwa wygrana, ale wojnę powoli się przegrywa, jak powiedział mężczyzna z plaży, trzeba nauczyć się osiągać kompromis, dotarło.
zatrzymywanie lub popędzanie kogokolwiek na siłę nie daje zamierzonych efektów, wyklucza się szantaż, zarówno emocjonalny lub psychiczny, bo prowadzi on jedynie do niezgody i osłabienia więzi międzyludzkich.w sumie dodawać się więcej nie chce ze względu na palący wstyd i brak odwagi , choć jest nadzieja, że kiedyś się ją znajdzie, by stanąć przed Tobą i powiedzieć 'przepraszam Cię'...
zwróciło się też uwagę na to, że zmuszenie drugiej osoby do czegoś, nie daje takiej samej satysfakcji z działania.
Bitwa wygrana, ale wojnę powoli się przegrywa, jak powiedział mężczyzna z plaży, trzeba nauczyć się osiągać kompromis, dotarło.
zatrzymywanie lub popędzanie kogokolwiek na siłę nie daje zamierzonych efektów, wyklucza się szantaż, zarówno emocjonalny lub psychiczny, bo prowadzi on jedynie do niezgody i osłabienia więzi międzyludzkich.w sumie dodawać się więcej nie chce ze względu na palący wstyd i brak odwagi , choć jest nadzieja, że kiedyś się ją znajdzie, by stanąć przed Tobą i powiedzieć 'przepraszam Cię'...
piątek, 29 czerwca 2012
Święto
Kiedy dzieje się coś wartego zapamiętania, natychmiast pojawia się myśl o tym, żeby to uczcić, świętować.
I jak padło pytanie o wczucie się w nową rolę, doszła też chęć, aby celebrytować wydarzenie mające miejsce tego dnia.
W sumie nieco dziwne jest to, że szuka się każdej możliwej okazji do lania wódki i wznoszenia toastów...
I jak padło pytanie o wczucie się w nową rolę, doszła też chęć, aby celebrytować wydarzenie mające miejsce tego dnia.
W sumie nieco dziwne jest to, że szuka się każdej możliwej okazji do lania wódki i wznoszenia toastów...
czwartek, 28 czerwca 2012
chłód
ostatnie dwa dni przyniosły ze sobą wiele oziębłości, tak wiele, że mimo iż się to skończyło, na samą myśl o tym robi się zimno.
może to trochę dziwne, że zamiast mówić o tym wprost, piszę to na blogu, po jakimś czasie dochodzi się do wniosku, że to raczej kwestia odwagi, tudzież jej braku.
chciałoby się powiedzieć : Oczekuję trochę zrozumienia, odrobiny ciepła, dotyku, pocałunku. Tak najzwyczajniej w świecie.
ale gdy słowa już mogłyby wyjść z ust, w krtani pojawia się mur nie do przebicia z napisem : Stop. Nie mów. Nie warto.
czemu nie warto, to akurat nie wiem, ale tak podpowiada ten mądrzejszy, ostrożniejszy 'Ja'.
więc nie mówię.
może to i lepiej, byś ze sobą bez przymusu i oczekiwania, że spełniane będą oczekiwania, stawiane zawsze, w każdej niemalże sytuacji.
sprawdza się, kiedy dwoje ludzi dotarło się tak do końca, że pasują do siebie prawie idealnie.
a jeśli nie?
zawsze potrzebne są słowa, tylko pytanie, co robić kiedy się ich nie znajduje, nie pasują do sytuacji lub po prostu nie chcą lub nie mogą wyjść z ust?
dopiero teraz doszło, że użyło się absolutu. 'Najzwyczajniej w świecie.'
może to trochę dziwne, że zamiast mówić o tym wprost, piszę to na blogu, po jakimś czasie dochodzi się do wniosku, że to raczej kwestia odwagi, tudzież jej braku.
chciałoby się powiedzieć : Oczekuję trochę zrozumienia, odrobiny ciepła, dotyku, pocałunku. Tak najzwyczajniej w świecie.
ale gdy słowa już mogłyby wyjść z ust, w krtani pojawia się mur nie do przebicia z napisem : Stop. Nie mów. Nie warto.
czemu nie warto, to akurat nie wiem, ale tak podpowiada ten mądrzejszy, ostrożniejszy 'Ja'.
więc nie mówię.
może to i lepiej, byś ze sobą bez przymusu i oczekiwania, że spełniane będą oczekiwania, stawiane zawsze, w każdej niemalże sytuacji.
sprawdza się, kiedy dwoje ludzi dotarło się tak do końca, że pasują do siebie prawie idealnie.
a jeśli nie?
zawsze potrzebne są słowa, tylko pytanie, co robić kiedy się ich nie znajduje, nie pasują do sytuacji lub po prostu nie chcą lub nie mogą wyjść z ust?
dopiero teraz doszło, że użyło się absolutu. 'Najzwyczajniej w świecie.'
piątek, 1 czerwca 2012
Dzień X
-Zaczynam dochodzić do wniosku, że niektórzy ludzie wykorzystują swoją pozycję społeczną, by mieć lepiej niż inni.
-Mówisz o politykach?
-Nie... jakby rozwarstwić szare społeczeństwo pod różnymi kątami i poukładać je według "niższych" i "wyższych", to ci "wyżsi" wykorzystują tych drugich...
-Jak rodzice i dzieci?
-Poniekąd... Możnaby wprowadzić model partnerskiego rodzicielstwa
-Na czym on by polegał?
-Na tym, że rodzice są dla dzieci bardziej partnerami, przyjaciółmi, niż wymagającymi zgredami...
-A odnośnie tego wykorzystywania?
-Nauczyciele a uczniowie, pracodawcy a pracownicy, małżonkowie...
-Mówisz o politykach?
-Nie... jakby rozwarstwić szare społeczeństwo pod różnymi kątami i poukładać je według "niższych" i "wyższych", to ci "wyżsi" wykorzystują tych drugich...
-Jak rodzice i dzieci?
-Poniekąd... Możnaby wprowadzić model partnerskiego rodzicielstwa
-Na czym on by polegał?
-Na tym, że rodzice są dla dzieci bardziej partnerami, przyjaciółmi, niż wymagającymi zgredami...
-A odnośnie tego wykorzystywania?
-Nauczyciele a uczniowie, pracodawcy a pracownicy, małżonkowie...
czwartek, 31 maja 2012
Przyczynoskutek
Tylko początek nie jest końcem, reszta gna w jedną stronę,
wszystko jest ustawione, śpiewał ktoś. W sumie… Zakładając, że życie to jeden
wielki wątek przyczynowo – skutkowy, to każdy koniec jest początkiem czegoś
innego, nowego, czasem nieoczekiwanego. Matury
zdane, więc klasy trzecie z niecierpliwością czekają na wyniki, jest to
skutek podejścia do egzaminu. Oczekiwanie dobiegnie kiedyś końca, i będzie to
moment, w którym trzeba będzie podjąć odpowiednie działania. Wyczekiwany przez
nas wszystkich koniec czerwca przyniesie ze sobą zakończenie tego roku
szkolnego, a zarazem początek upragnionych wakacji. A czemu o tym piszę? W
sumie sama nie wiem, ale żeby trochę ożywić ten suchy nieco temat dodam może
nieco swoich własnych refleksji. Taki przykład: pewna osoba jest zaproszona na
osiemnaste urodziny znajomego. Skutek jest taki, że się upija. To z kolei
prowadzi do niezbyt prostego powrotu do domu, rozbicia sobie przykładowo kolana
(korzystając z pomocy szafki oczywiścieJ)
i kaca na następny dzień. Ciąg przyczyn i skutków jak się patrzy, wcale aż tak
bardzo nierealny to on nie jest, znany zapewne większości polskiego
społeczeństwa…
Zmiana nastroju
Godzina 23.10, dnia 22.05.2012r.
Siedzę sama w trzyosobowym pokoju na biwaku klasowym. W
sumie nie wiem, co oznacza słowo KLASOWY, ale na pewno nie mówi ono o braku
wspólnoty. Niby jestem tu z grupą, ale czuje się, jakbym przyjechała tu solo.
Jego tu nie ma, Ich tu nie ma… w gruncie rzeczy wszystko robię sama, nawet nikt
nie zagląda mi przez ramię czytając te słowa ani nie krytykuje otwartego okna.
Myślałam o wyjściu na dwór, albo o pójściu do chłopaków, ale w sumie nie wiem,
czy warto psuć im dobrą zabawę moją obecnością. Dopadają mnie smutne myśli i w
sumie nawet nie wiem, jak reagować na słabe, lecz wyraźne radosne odgłosy
wspaniale bawiących się rówieśników… puszczę sobie muzykę i może mi się
poprawi.
Od razu mi się przypominają szarmanccy żołnierze, ale o tym
innym razem. Teraz idę albo do chłopaków, albo spać. Ale raczej to drugie. Albo
jeszcze partyjkę strzelę w pasjansa.
M., KOCHAM CIĘ
<3 BRAKUJE MI TU CIEBIE…
Sowa
Długa przerwa jest dobrym sposobem na poukładanie sobie wszystkiego. Biwak, szkoła, próbne matury... i inne problemy, bo gdyby tylko szkoła była przyczyną trosk, to by ją chyba zamknęli...
A dlaczego sowa? Poczytajcie Harrego Pottera, to się dowiecie.. ;)
A dlaczego sowa? Poczytajcie Harrego Pottera, to się dowiecie.. ;)
czwartek, 17 maja 2012
Przyczynoskutek
Tylko początek nie jest końcem, reszta gna w jedną stronę,
wszystko jest ustawione, śpiewał ktoś. W sumie… Zakładając, że życie to jeden
wielki wątek przyczynowo – skutkowy, to każdy koniec jest początkiem czegoś
innego, nowego, czasem nieoczekiwanego. Matury
zdane, więc klasy trzecie z niecierpliwością czekają na wyniki, jest to
skutek podejścia do egzaminu. Oczekiwanie dobiegnie kiedyś końca, i będzie to
moment, w którym trzeba będzie podjąć odpowiednie działania. Wyczekiwany przez
nas wszystkich koniec czerwca przyniesie ze sobą zakończenie tego roku
szkolnego, a zarazem początek upragnionych wakacji. A czemu o tym piszę? W
sumie sama nie wiem, ale żeby trochę ożywić ten suchy nieco temat dodam może
nieco swoich własnych refleksji. Taki przykład: pewna osoba jest zaproszona na
osiemnaste urodziny znajomego. Skutek jest taki, że się upija. To z kolei
prowadzi do niezbyt prostego powrotu do domu, rozbicia sobie przykładowo kolana
(korzystając z pomocy szafki oczywiścieJ)
i kaca na następny dzień. Ciąg przyczyn i skutków jak się patrzy, wcale aż tak
bardzo nierealny to on nie jest, znany zapewne większości polskiego
społeczeństwa…
niedziela, 13 maja 2012
Myślotok
Siedzę sobie sama w pokoju, drzwi są zamknięte choć w domu
nikogo nie ma, panuje wszechobecna cisza.
…
Nagle przychodzi do głowy myśl, aby gdzieś przedzwonić.
Do kogo?
Najpierw myśl była nieskonkretyzowana, później jak zaczęłam
nad tym zastanawiać, w mojej głowie pojawił mi się obraz pewnego mężczyzny.
Zadzwoniłaś?
Nie, moje myśli podążyły innym torem zostawiając pomysł
dzwonienia na później.
…
W sumie zajmujący myśl otok, czasem skupiam się dłużej na
jakimś obrazie, uczuciu, słowie czy sytuacji, a czasami krócej.
Ty wiesz, że to, co piszesz, to może przeczytać każdy?
Wiem.
Przejmujesz się tym?
Nie.
Nie?
A po co? To taki żarcik w sumie. Niepoważna powaga, nie
uważasz?
W sumie to nie wiem, raczej poważna niepowaga.
Gdzie leży różnica?
To, co ty mówisz oznacza mniej więcej sytuację tak poważną,
że aż banalną.
A ta, o której mówisz ty?
Tak błaha, że aż całkiem na serio.
nauka
Pewien mężczyzna mieszkał sobie z zona i dziećmi w dobrze prosperującym mieście. Stać ich można było na wszystko, ale roztropny mąż nie pozwalał
na to. Chciał ich bowiem nauczyć umiejętności oszczędzania. Kiedy przynosił do domu wypłatę do razu mówił zonie
-tylko na to co trzeba.
Kiedy zmarł, jego rodzina roztrwoniła jego dorobek życia...
-tylko na to co trzeba.
Kiedy zmarł, jego rodzina roztrwoniła jego dorobek życia...
sobota, 5 maja 2012
Alkoholowe rozważania
-Siedząc w ciekawym
towarzystwie piję sobie piwo.
-Jakie?
-To raczej nie ma
znaczenia.
-A po co piłaś?
-W sumie nie wiem po
co. Generalnie rzecz biorąc sam smak piwa jakoś nie jest w moim guście, więc
raczej po to, żeby mieć ten stan.
-Jaki stan?
-To miłe zamulenie,
szum w głowie, szczerość ponad miarę, gadanie tego, co ślina na język
przyniesie…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)