niedziela, 15 kwietnia 2012

Płacz


 -Już trzeci dzień płaczę bez powodu i użalam się nad sobą.
 -Zrób coś z tym.
 -W sumie nie wiem co mogłabym z tym zrobić, druga sprawa jest taka, że nie bardzo jestem w stanie.
 -Czemu?
 -Po prostu czuję się bezsilna, niezdolna do czegokolwiek, bezużyteczna i beznadziejna.
 -… ;(
 -Nawet pisząc ten tekst łzy lecą mi ciurkiem z oczu i nie jestem w stanie w żaden sposób ich powstrzymać.
 -Nie płacz już, bo zaraz i mnie łezki polecą…
 -Najgorsze jest to, że nie znam ich źródła… Może to piętrzące się problemy, może de chęć zrzucenia z siebie stosu kłamstw i niedomówień, a może dusząca wręcz tęsknota za dotykiem, czułym słowem, głosem tej szczególnej osoby…
 -…
 -I nagle przychodzi do głowy myśl, aby skończyć z tym. Bezpowrotnie.
 -?
 -W sumie nie byłoby trudno, w łazience są żyletki, trochę odwagi i po sprawie…
 -Nie szkoda ci życia?
 -Co masz na myśli?
 -Pomyśl: tyle razy byś jeszcze mogła pomyśleć, że jesteś najszczęśliwsza na świecie, tyle razy mogłabyś Jemu powiedzieć, że kochasz, że pragniesz, że tęskniłaś, że przyjdziesz… Tyle roślinek do zasadzenia, tyle Marysi do spalenia, tyle słów do powiedzenia, tyle wiedzy do przyswojenia, tyle książek do przeczytania…
 -Chwile, które były to abstrakcja, bo tego nie ma w chwili obecnej, z przyszłością jest to samo. Dlaczego ma mi być szkoda niepewności, abstrakcji?
 -A co z podjętymi decyzjami?
 -Nie zawsze były mądre, nie zawsze słuszne, nie zawsze zgodnie z oczekiwaniami innych… Ale nie będę żałować błędów, które popełniłam, bo dzięki nim jestem takim, a nie innym człowiekiem…
 -A On?
 -O co konkretnie pytasz?
 -Co na to by powiedział, pomyślał?
 -Nie wiem na pewno, ale jak staram się postawić na jego miejscu, to przypuszczam, że należałby do niewielkiego grona osób, które by cierpiały…
 -…
 -Wisielczy nastrój nie przechodzi, ale myśl samobójcza, troszeczkę się odsuwa, odrobinkę tylko cichnie… Nie znika, dalej dość wyraźnie czuję jej obecność, lecz przy chęci życia trzyma mnie pewne wspomnienie…
 -Jakie?
 -~Ja ciebie też~…

2 komentarze:

  1. przypomina mi to styl pisania Exupery'ego

    OdpowiedzUsuń
  2. uznam to za komplement, bo uwielbiam Exupery'ego, wiec dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń