-Pan numer 4 to zwykły palacz, z nieciekawego towarzystwa,
typ spod ciemnej gwiazdy, podobnie jak trzech poprzednich. 7 lat różnicy.
-Ona ma chyba jakąś
skłonność do starszych…
-Chyba tak…
-A pan numer 5?
-Może nazwijmy ich
literkami. Pan numer 1 to pan A, numer 3 to B, numer 4 to C a numer 5 to D.
-Pominęłaś pana numer
2…
-Nie będzie nam już w
tej historii potrzebny, bo to był tylko jeden epizod.
-A więc kontynuując
pan D…
-To tajemniczy
nieznajomy z zajęć pozaszkolnych, starszy o 11 lat, przystojny, pociągający, z
tym czymś.
-I co było dalej?
-Od października do
Sylwestra pociągał ją pan D, lecz nie mogła zerwać znajomości z panem C.
-Czemu?
-Nękał ją, nie dawał
jej spokoju.
-To jak się go
pozbyła?
-Na sylwestra chłopak
kuzynki definitywnie zakończył ich znajomość. Także między ją i panem B.
-Cieszyła się?
-I to bardzo…
-A pan D?
-Po sylwestrze
zaprosił ją do siebie. Malowali ściany, a za trzecim razem nawet palili
marihuanę… J
-A jego rodzina?
-Mieszka tylko z
mamą, która poznała mnie po którymś dopiero spotkaniu…
-A reszta?
-Ojciec ma drugą
żonę, więcej nie wiem, Jest jeszcze starsza siostra Basia, szczęśliwa żona pana
Tadeusza i matka Michasia i Kingi.
-A wracając…
-31 stycznia 2012
roku to data którą zapamięta ona do końca swojego życia.
-Chciała tego?
-Marzyła o tym. Tym
bardziej wydawało się jej to nierealne, bo byli oni po trawce.
-Jakoś to później
interpretowała?
-On, czyli pan D
pożyczył jej wydruk książki o roślinach halucynogennych, gdzie o marihuanie
było napisane, że czasem wywołuje przywidzenia o kontekście seksualnym, choć
tego nie udowodniono…
-Ciekawie…
-Później były ferie
zimowe… spędziła ona u niego kilka nocy, swojej mamie powiadając bajki o
koleżance. Jednak jej przyjaciółka, a później jej siostra, znały prawdę.
-A po feriach?
-A po feriach zaczęły
się wagary.
-???
-Lewe zwolnienie
lekarskie na tydzień i jeszcze inne pojedyncze dni suma summarum dały 62
godziny nieobecności w miesiącu, w którym były jeszcze ferie…
-No to brawa dla
rekordzistki!!!
-Niewątpliwie.
-Jak się skończyły
wagary?
-Jej wychowawca
zadzwonił do jej mamy, a ona intuicyjnie wiedziała, gdzie jej szukać.
-Raczej nie było
fajnie.
-Nie będę wdawać się
w szczegóły, ale to była raczej rzeź…
-Ale między nimi jest
już dobrze?
-Naturalnie.
Cóż za cudowna historia. ;-P Już gdzieś to słyszałam. :-D
OdpowiedzUsuń