niedziela, 1 kwietnia 2012

Problemy cz. 3


-Pan numer 4 to zwykły palacz, z nieciekawego towarzystwa, typ spod ciemnej gwiazdy, podobnie jak trzech poprzednich. 7 lat różnicy.
 -Ona ma chyba jakąś skłonność do starszych…
 -Chyba tak…
 -A pan numer 5?
 -Może nazwijmy ich literkami. Pan numer 1 to pan A, numer 3 to B, numer 4 to C a numer 5 to D.
 -Pominęłaś pana numer 2…
 -Nie będzie nam już w tej historii potrzebny, bo to był tylko jeden epizod.
 -A więc kontynuując pan D…
 -To tajemniczy nieznajomy z zajęć pozaszkolnych, starszy o 11 lat, przystojny, pociągający, z tym czymś.
 -I co było dalej?
 -Od października do Sylwestra pociągał ją pan D, lecz nie mogła zerwać znajomości z panem C.
 -Czemu?
 -Nękał ją, nie dawał jej spokoju.
 -To jak się go pozbyła?
 -Na sylwestra chłopak kuzynki definitywnie zakończył ich znajomość. Także między ją i panem B.
 -Cieszyła się?
 -I to bardzo…
 -A pan D?
 -Po sylwestrze zaprosił ją do siebie. Malowali ściany, a za trzecim razem nawet palili marihuanę… J
 -A jego rodzina?
 -Mieszka tylko z mamą, która poznała mnie po którymś dopiero spotkaniu…
 -A reszta?
 -Ojciec ma drugą żonę, więcej nie wiem, Jest jeszcze starsza siostra Basia, szczęśliwa żona pana Tadeusza i matka Michasia i Kingi.  
 -A wracając…
 -31 stycznia 2012 roku to data którą zapamięta ona do końca swojego życia.
 -Chciała tego?
 -Marzyła o tym. Tym bardziej wydawało się jej to nierealne, bo byli oni po trawce.
 -Jakoś to później interpretowała?
 -On, czyli pan D pożyczył jej wydruk książki o roślinach halucynogennych, gdzie o marihuanie było napisane, że czasem wywołuje przywidzenia o kontekście seksualnym, choć tego nie udowodniono…
 -Ciekawie…
 -Później były ferie zimowe… spędziła ona u niego kilka nocy, swojej mamie powiadając bajki o koleżance. Jednak jej przyjaciółka, a później jej siostra, znały prawdę.
 -A po feriach?
 -A po feriach zaczęły się wagary.
 -???
 -Lewe zwolnienie lekarskie na tydzień i jeszcze inne pojedyncze dni suma summarum dały 62 godziny nieobecności w miesiącu, w którym były jeszcze ferie…
 -No to brawa dla rekordzistki!!!
 -Niewątpliwie.
 -Jak się skończyły wagary?
 -Jej wychowawca zadzwonił do jej mamy, a ona intuicyjnie wiedziała, gdzie jej szukać.
 -Raczej nie było fajnie.
 -Nie będę wdawać się w szczegóły, ale to była raczej rzeź…
 -Ale między nimi jest już dobrze?
 -Naturalnie.

1 komentarz:

  1. Cóż za cudowna historia. ;-P Już gdzieś to słyszałam. :-D

    OdpowiedzUsuń